czwartek, 31 maja 2012
Trzynasty ♥
-Hej.-przywitał się Louis.-dziś będziemy mieli gościa.
-Hej.-przywitałam się nieśmiało, wystawając za chłopca.
-o Hey Phobe.-przywitał mnie Zayn.
Po 5 minutach Liam zaprowadził mnie do pokoju gościnnego, gdzie mogłam przenocować. Siedziałam w tym pokoju i nie chciałam schodzić na dół. Miał on taki piękny widok na Londyn. Po chwili ktoś wszedł do mojego pokoju.
-Hej mogę wejść.-powiedział głos zza drzwi.
-Tak proszę.-odpowiedziałam, niepewnym krokiem do pokoju wszedł Liam. Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Po czym postanowiliśmy zejść na dół pooglądać jakiś film z chłopakami. Na dole była pozostała czwórka. Zasiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film pt. "Siódma mila" gdy nagle Niall zawołał.
-Dajcie pauzę zapomnieliśmy o najważniejszym.
-No gadaj o czym zapomnieliśmy bo już chce to oglądać! -powiedział Harry
-O jedzeniu matoły.-powiedział i szybko udał się do kuchni przyniósł dwie 2 litrowe cole ,3 paczki chipsów ,paczkę żelek i po batonie dla każdego.
-I ty myślisz że my to zjemy?-odezwałam się
- On sam by to zjadł.-powiedział mi na uch Zayn obok którego siedziałam popatrzałam na Niall'a zdziwionym wzrokiem i włączyliśmy film. Na końcu się popłakałam tak samo jak Lou ale chyba udawał. Była już 3 w nocy a rano do szkoły tak więc pożegnałam się i poszłam do mojego tymczasowego lokum. Obudził mnie przeklęty dźwięk budzika. Wstałam poczłapał do toalety odbyłam poranne czynności i ubrałam się w biały t-shirt, cremowe rurki,granatowy jacket, niebiesku buty na obcasie, i okulary przeciwsłoneczne.
Zeszłam na dół z torbą na ramieniu. Poszłam do kuchni a tam siedzieli pięcioro członków One Direction.
-Wy tak zawsze wcześnie wstajecie?-zapytałam ziewając
-Niee musimy jechać na zakupy.-powiedziała Liam -Siadaj tu masz śniadanie.
-Dzięki wielkie za fatygę.
-Nie ma sprawy.
Wyszłam z domu o godzinie 7.30 szybkim krokiem poszłam na przystanek autobusowy. Musiałam w sobotę iść do szkoły, ponieważ odrabialiśmy przyszły piątek. A więc lekcje minęły mi szybko tak jak w każdy piątek, gdyż było pięć lekcji. Gdy wybiła godzina 12:45 opóściłam szkołę. Szłam wolnym krokiem. Nagle napotkałam Jon'a. Był to nie miły widok. Bynajmniej jak dla mnie. Nie chciałam go więcej oglądać.
-Hej.-przywitał się.
-Cześć.-odpowiedziałam ironicznie.
-Przejdziesz się ze mną do parku.-zapytał.
-Hm.. sama nie wiem.-odpowiedziałam, coś w środku ostrzegało mnie bym tam nie szła. On jednak wziął mnie za rękę i siłą zaprowadził do bunkru. Oparł mnie o murek i zaczął mnie brutalnie całować. Ja nic nie mogłam zrobić, byłam tak jakby uwieziona pod ścianą. Zaczął ściągać ze mnie podkoszulek. Stałam tam jak wryta. Czułam jego ciężki oddech na szyi. Gdy sięgał po coś do kieszeni ja wyrwałam się mu i uciekłam.
wtorek, 29 maja 2012
Dwunasty ♥
To był Zayn, usłyszał mój kaszel i podążał za głosem. Ja w ręce miałam papierosa a on na mój widok palącej zrobił wielkie oczy. Po chwili ocknął się i powiedział:
-Zapomniałem u Ciebie w pokoju telefonu, więc wróciłem się po niego.
-Ok, to więc chodźmy.-zasugerowałam, po czym wstałam z ławki.
Po minucie byliśmy w moim pokoju, dałam zgubę chłopcu i zeszliśmy na dół. Staliśmy u progu drzwi:
-Więc.-powiedział Zayn.
-Więc.-powtórzyłam.
-Ja idę.-rzekł chłopak, po czym chwycił mnie za podbródek i pocałował.
-Zayn.-wydusiłam z siebie.
-Dobranoc.-powiedział.
-Pa..-rzekłam i zamknęłam drzwi, po czym ściągnęłam buty.
No to został tylko Niall-pomyślałam. Poszłam na górę odrobić lekcje. Których było w pizdu. Siedziałam nad nimi od godziny 22 do 1 w nocy. W końcu udało mi się rozmawiając ostatnie zadanie z matematyki i poszłam położyć się na łóżko nawet nie wiem kiedy zasnęłam w ubraniach. Obudził mnie rano dźwięk budzika. Myślałam że padnę. Miałam genialny pomysł by nie iść do szkoły ale pewne ciocia by mi nie pozwoliła nie iść. Tak więc poszłam do łazienki . Ubrałam się w biały t-shirt, granatowe spodnie, baleriny, czarną torebkę, różowy zegarek i kolczyki z beżowych piórek.
Odbyłam poranne czynności po czym zeszłam na dół do kuchni z zapakowanym plecakiem na ramieniu zjeść jakieś szybkie śniadanie którym były płatki z mlekiem. Już po chwili stałam na przystanku autobusowym i czekałam na busa. 15 minut później byłam już w szkole. Miałam tylko pięć lekcji, także one zleciały bardzo szybko. Gdy miałam już wychodzić ze szkoły ktoś mnie zawołał:
-Phobe!-ja rozglądnęłam się i zobaczyła tylko Sarę i Emmę które pożerają mnie wzrokiem. Natychmiastowo odwróciłam głowę. Przed moimi oczami stał sam James.
-Hej!-krzyknął.
-James... Nie strasz mnie tak!-wrzasnęłam.
-Em no przepraszam-wydusił z siebie.-Co robisz dziś?-zapytał.
-A co Ci do tego!-powiedziałam.
-W sumie to nic.-rzekł.
-Hah noo to ?
-Już nic, nic.-powiedział po czym się odwrócił i wolnym krokiem szedł w kierunku szatni. Ja żawym krokiem szłam za nim. Nagle chłopak się odwrócił, byliśmy od siebie kilka centymetrów. Z daleka przyglądały nam się Emma i Sara. James pocałował mnie w policzek, ja natychmiastowo go odepchnęłam. Przebrałam obuwie i wyszłam ze szkoły. Szłam szybkim krokiem w kierunku domu. Jedyna myśl jaka mi chodziła po głowie to ta aby uniknąć Jona. Po 30 minutach byłam już w domu. Z racji, że był piątek odrobiłam szybko zadania, po czym poszłam na dół porozmawiać z ciocią i pooglądać telewizję. Oglądałyśmy jakiś nudny film, po czym ciocia zabrała głos:
-Wiesz co ja będę musiała zaraz na jakiś czas wyjść.-powiedziałam.
-Ok, nie ma sprawy.-odpowiedziałam. Udałam się do pokoju a już po chwili cioci nie było. Nie miałam zamiaru wychodzić dziś z domu, więc napisałam do Nialla aby mnie odwiedził. Już po 30 minutach blondyn był u mnie w pokoju.
-Hm... to co robimy?-zapytałam.
-A jaki jest wybór?
-Hm... możemy iść do ogrodu, oglądnąć jakiś film lub coś innego.-powiedziałam.
-Coś innego to co?-ponownie zapytał.
-A nie ważne.-odpowiedziałam.
-Ok jak nie chcesz to nie mów. -rzekł, po czym zaczął mnie gilgotać.
-Ej Niall przestań-wykrzyczałam.
-Nie. Dopóki mi nie powiesz.
I tak nie powiem.-zaprzeczyłam.
On nadal nie przestawał mnie gilgotać. Ja nie wytrzymałam tego i cmoknęłam go w usta.
-Teraz już wiesz.-powiedziałam dziwnym tonę.
-Tak, teraz już tak.-rzekł po czym przestał mnie gilgotać.
-Wiesz co myślę, że powinieneś już iść.-wyprosiłam go delikatnie. Nie chciałam aby sobie robił jakie kolwiek nadzieję. Ja już taka byłam, nic nie mogłam z tym zrobić. To zły typ.
-Ok. To dobranoc.-pożegnał się.
-Paa Niall.
Już po chwili w moim domu, blondyna nie było.W głębi duszy miałam wyrzuty sumienia. Po 15 minutach gapienia się w telewizor napisałam do Louisa.
-Hey Co u Ciebie? Możesz do mnie wpaść, bo jakoś strasznie mi się nudzi?
-oo Cześć, w sumie to mogę, będę tam za 10 minut.
Ja w między czasie poszłam do ogrodu. Lubiłam tam przesiadywać. Było to takie ciche miejsce. Po kilkunastu minutach ktoś otwierał bramkę. Zobaczyłam, że to Louis więc zawołałam go.
-Ej Louis chodź tu.
-O Hej Phobe.-powiedział podchodząc do mnie.
Pocałowałam go w policzek na przywitanie, po czym gestem dłoni pokazałam, aby usiadł obok mnie. Rozmawiając, powiewał zimny wiatr. Wtuliłam się do Louisa a ten jak gentelmen dał mi swoją bluzę.
-O dziękuję, Mm.. jaka ona ciepła.-powiedziałam.
-Nie ma sprawy. heh.
-Zapomniałem u Ciebie w pokoju telefonu, więc wróciłem się po niego.
-Ok, to więc chodźmy.-zasugerowałam, po czym wstałam z ławki.
Po minucie byliśmy w moim pokoju, dałam zgubę chłopcu i zeszliśmy na dół. Staliśmy u progu drzwi:
-Więc.-powiedział Zayn.
-Więc.-powtórzyłam.
-Ja idę.-rzekł chłopak, po czym chwycił mnie za podbródek i pocałował.
-Zayn.-wydusiłam z siebie.
-Dobranoc.-powiedział.
-Pa..-rzekłam i zamknęłam drzwi, po czym ściągnęłam buty.
No to został tylko Niall-pomyślałam. Poszłam na górę odrobić lekcje. Których było w pizdu. Siedziałam nad nimi od godziny 22 do 1 w nocy. W końcu udało mi się rozmawiając ostatnie zadanie z matematyki i poszłam położyć się na łóżko nawet nie wiem kiedy zasnęłam w ubraniach. Obudził mnie rano dźwięk budzika. Myślałam że padnę. Miałam genialny pomysł by nie iść do szkoły ale pewne ciocia by mi nie pozwoliła nie iść. Tak więc poszłam do łazienki . Ubrałam się w biały t-shirt, granatowe spodnie, baleriny, czarną torebkę, różowy zegarek i kolczyki z beżowych piórek.
Odbyłam poranne czynności po czym zeszłam na dół do kuchni z zapakowanym plecakiem na ramieniu zjeść jakieś szybkie śniadanie którym były płatki z mlekiem. Już po chwili stałam na przystanku autobusowym i czekałam na busa. 15 minut później byłam już w szkole. Miałam tylko pięć lekcji, także one zleciały bardzo szybko. Gdy miałam już wychodzić ze szkoły ktoś mnie zawołał:
-Phobe!-ja rozglądnęłam się i zobaczyła tylko Sarę i Emmę które pożerają mnie wzrokiem. Natychmiastowo odwróciłam głowę. Przed moimi oczami stał sam James.
-Hej!-krzyknął.
-James... Nie strasz mnie tak!-wrzasnęłam.
-Em no przepraszam-wydusił z siebie.-Co robisz dziś?-zapytał.
-A co Ci do tego!-powiedziałam.
-W sumie to nic.-rzekł.
-Hah noo to ?
-Już nic, nic.-powiedział po czym się odwrócił i wolnym krokiem szedł w kierunku szatni. Ja żawym krokiem szłam za nim. Nagle chłopak się odwrócił, byliśmy od siebie kilka centymetrów. Z daleka przyglądały nam się Emma i Sara. James pocałował mnie w policzek, ja natychmiastowo go odepchnęłam. Przebrałam obuwie i wyszłam ze szkoły. Szłam szybkim krokiem w kierunku domu. Jedyna myśl jaka mi chodziła po głowie to ta aby uniknąć Jona. Po 30 minutach byłam już w domu. Z racji, że był piątek odrobiłam szybko zadania, po czym poszłam na dół porozmawiać z ciocią i pooglądać telewizję. Oglądałyśmy jakiś nudny film, po czym ciocia zabrała głos:
-Wiesz co ja będę musiała zaraz na jakiś czas wyjść.-powiedziałam.
-Ok, nie ma sprawy.-odpowiedziałam. Udałam się do pokoju a już po chwili cioci nie było. Nie miałam zamiaru wychodzić dziś z domu, więc napisałam do Nialla aby mnie odwiedził. Już po 30 minutach blondyn był u mnie w pokoju.
-Hm... to co robimy?-zapytałam.
-A jaki jest wybór?
-Hm... możemy iść do ogrodu, oglądnąć jakiś film lub coś innego.-powiedziałam.
-Coś innego to co?-ponownie zapytał.
-A nie ważne.-odpowiedziałam.
-Ok jak nie chcesz to nie mów. -rzekł, po czym zaczął mnie gilgotać.
-Ej Niall przestań-wykrzyczałam.
-Nie. Dopóki mi nie powiesz.
I tak nie powiem.-zaprzeczyłam.
On nadal nie przestawał mnie gilgotać. Ja nie wytrzymałam tego i cmoknęłam go w usta.
-Teraz już wiesz.-powiedziałam dziwnym tonę.
-Tak, teraz już tak.-rzekł po czym przestał mnie gilgotać.
-Wiesz co myślę, że powinieneś już iść.-wyprosiłam go delikatnie. Nie chciałam aby sobie robił jakie kolwiek nadzieję. Ja już taka byłam, nic nie mogłam z tym zrobić. To zły typ.
-Ok. To dobranoc.-pożegnał się.
-Paa Niall.
Już po chwili w moim domu, blondyna nie było.W głębi duszy miałam wyrzuty sumienia. Po 15 minutach gapienia się w telewizor napisałam do Louisa.
-Hey Co u Ciebie? Możesz do mnie wpaść, bo jakoś strasznie mi się nudzi?
-oo Cześć, w sumie to mogę, będę tam za 10 minut.
Ja w między czasie poszłam do ogrodu. Lubiłam tam przesiadywać. Było to takie ciche miejsce. Po kilkunastu minutach ktoś otwierał bramkę. Zobaczyłam, że to Louis więc zawołałam go.
-Ej Louis chodź tu.
-O Hej Phobe.-powiedział podchodząc do mnie.
Pocałowałam go w policzek na przywitanie, po czym gestem dłoni pokazałam, aby usiadł obok mnie. Rozmawiając, powiewał zimny wiatr. Wtuliłam się do Louisa a ten jak gentelmen dał mi swoją bluzę.
-O dziękuję, Mm.. jaka ona ciepła.-powiedziałam.
-Nie ma sprawy. heh.
poniedziałek, 28 maja 2012
Jedenasty ♥
. Zaczęłam szukać go po całym domu. Byłam już na dole, wparowałam do kuchni i zobaczyłam Harry'ego który zaczął robić śniadanie. Po 20 minutach zjedliśmy jajecznice, po czym wyszliśmy razem z domu. Rozglądając się po okolicy zobaczyłam paparazzi.Szlak-pomyślałam, pewnie zrobił zdjęcie, jak całuję Hazzę na pożegnanie w policzek. Będzie zadyma. Po chwili pojechał autobus, jak zwykle poszłam do samego tulu, po czym włączyłam muzykę i słuchałam ją przez słuchawki. Pierwszą lekcje jaką miałam to matma. One jak i inne lekcje, przeszły szybko. Była lekcja wychowanie do życia w rodzinie, ale oczywiście sprawdzianu nie było. Gdy wybiła godzina 14:35 wyszłam ze szkoły. Wolno szłam, droga zdawała mi się zaraz dłuższa aż w końcu napotkałam Jona który jak zwykle nie przeszedł obojętnie:
-Ooo hej.-przywitał się.
-Dasz mi w końcu święty spokój?-zapytałam.
-Ok nie tak ostro, jeśli mnie nie trawisz to mi to powiedz.-oznajmił.
-Tak.-rzekłam, po czym szłam coraz szybciej, aby dać mu do zrozumienia, aby się ode mnie odczepił. Idąc bezwładnie wpadłam na jakiegoś przechodnia.
-Uważaj jak leziesz.-zaczęłam wrzeszczeć.
-OK, przepraszam.-odpowiedział męski głos.
-oo Zayn, jak dobrze Cię widzieć.-przywitałam się, gdy zorientowałam się, że to on po czym wtuliłam się do niego na oczach Jona.
-Hej! Coś się stało?-zapytał.
-Czy możesz odprowadzić mnie do domu?-zapytałam.
-Oczywiście.-odpowiedział.
Szliśmy razem pod rękę, gdy staliśmy już pod moim domem, zaprosiłam go do środka. W końcu ciocia przyjdzie dziś później, więc chata wolna. Weszliśmy do środka, ściągnęłam z siebie torbę i poszliśmy razem na górę. Usiedliśmy razem na łóżku i rozmawialiśmy. Widziałam jak się mi przyglądał od samego początku. On był taki, jakby to powiedzieć męski. Przysunęłam się bliżej niego i położyłam się na łóżku. Zayn zwodził wzrokiem w dół. Po chwili przybliżył się, był niecały milimetr od moich ust,czułam jego ciepły oddech. Po prostu nie mogłam się oprzeć. Pociągnęłam za kołnierz jego koszuli i zaczęliśmy się namiętnie całować. Nie mogłam się powstrzymać tak delikatnie całuje. Oderwaliśmy się od siebie po paru minutach i zaczęliśmy oglądać jakiś film .
-Chcesz się czegoś napić?-zapytałam
-A masz może coś mocniejszego?-zapytał śmiesznie poruszając brwiami.
-Przykro mi ale nie mam to kawa , herba czy sok pomarańczowy?
-Sok.
-Już się robi.-i udałam się w stronę kuchni nalać nam obu soku. Wróciłam do salonu wręczyłam szklankę wypełnioną napojem . Podziękował mi jednym z najpiękniejszych uśmiechów na świecie.-To co robimy? -zapytałam
- Może chodźmy się przejść.
-No dobra tylko wezmę jakiś sweter.-powiedziałam i otworzyłam szafę pełną ubrań wyciągnęłam sweter koloru niebieskiego i wyszliśmy z domu kierując się w stronę parku.Gdy doszliśmy na miejsce zobaczyliśmy jedna z wolnych ławek.
-Usiądziemy?-zapytałam
-Taa jasne.
Gdy usiedliśmy rozmawialiśmy na różne tematy czułam się tak jakbym znała go od dziecka. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu a mym oczom ukazała się godzina 21.30. Wstałam jak oparzona. -Wybacz ale jest już późno muszę iść do domu odrobić lekcje.
-Dobrze to może cię odprowadzę.
Gdy tak szliśmy jedno uczucie nie dawało mi spokoju chciałam być jak najszybciej w domu aby zaciągnąć to zżerało mnie od środka chyba się uzależniałam. Gdy byłam już w domu, mojej cioci już nie było. Miałam taką wielką ochotę zakurzyć, więc poszłam do ogródka. Był on wielki, ale co najważniejszy był obrośnięty żywopłotem, więc sąsiedzi nie wiedzieli co w danym czasie robię. Wyszłam z domu i poszłam usiąść na ławce w ogrodzie. Siedziałam tak i siedziałam i w sumie nic nie robiłam. Aż w końcu dotarły do mnie myśli:Tylko ostatni, to będzie ostatnie, na pewno! Więc tak jak myślałam zrobiłam. Nadal siedziałam i zaciągałam, gdy po chwili usłyszałam, że ktoś otwiera furtkę. Ja szybko zaciągnęłam się i zaczęłam kaszleć. Znajomy mi głos wołał moje imię.
_________________________________________________________
Hej. I jak wam się podoba? Jak myślicie co będzie dalej? Czy główna bohaterka podpadnie? Liczę na waszą opinie Buziaki Xx
-Ooo hej.-przywitał się.
-Dasz mi w końcu święty spokój?-zapytałam.
-Ok nie tak ostro, jeśli mnie nie trawisz to mi to powiedz.-oznajmił.
-Tak.-rzekłam, po czym szłam coraz szybciej, aby dać mu do zrozumienia, aby się ode mnie odczepił. Idąc bezwładnie wpadłam na jakiegoś przechodnia.
-Uważaj jak leziesz.-zaczęłam wrzeszczeć.
-OK, przepraszam.-odpowiedział męski głos.
-oo Zayn, jak dobrze Cię widzieć.-przywitałam się, gdy zorientowałam się, że to on po czym wtuliłam się do niego na oczach Jona.
-Hej! Coś się stało?-zapytał.
-Czy możesz odprowadzić mnie do domu?-zapytałam.
-Oczywiście.-odpowiedział.
Szliśmy razem pod rękę, gdy staliśmy już pod moim domem, zaprosiłam go do środka. W końcu ciocia przyjdzie dziś później, więc chata wolna. Weszliśmy do środka, ściągnęłam z siebie torbę i poszliśmy razem na górę. Usiedliśmy razem na łóżku i rozmawialiśmy. Widziałam jak się mi przyglądał od samego początku. On był taki, jakby to powiedzieć męski. Przysunęłam się bliżej niego i położyłam się na łóżku. Zayn zwodził wzrokiem w dół. Po chwili przybliżył się, był niecały milimetr od moich ust,czułam jego ciepły oddech. Po prostu nie mogłam się oprzeć. Pociągnęłam za kołnierz jego koszuli i zaczęliśmy się namiętnie całować. Nie mogłam się powstrzymać tak delikatnie całuje. Oderwaliśmy się od siebie po paru minutach i zaczęliśmy oglądać jakiś film .
-Chcesz się czegoś napić?-zapytałam
-A masz może coś mocniejszego?-zapytał śmiesznie poruszając brwiami.
-Przykro mi ale nie mam to kawa , herba czy sok pomarańczowy?
-Sok.
-Już się robi.-i udałam się w stronę kuchni nalać nam obu soku. Wróciłam do salonu wręczyłam szklankę wypełnioną napojem . Podziękował mi jednym z najpiękniejszych uśmiechów na świecie.-To co robimy? -zapytałam
- Może chodźmy się przejść.
-No dobra tylko wezmę jakiś sweter.-powiedziałam i otworzyłam szafę pełną ubrań wyciągnęłam sweter koloru niebieskiego i wyszliśmy z domu kierując się w stronę parku.Gdy doszliśmy na miejsce zobaczyliśmy jedna z wolnych ławek.
-Usiądziemy?-zapytałam
-Taa jasne.
Gdy usiedliśmy rozmawialiśmy na różne tematy czułam się tak jakbym znała go od dziecka. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu a mym oczom ukazała się godzina 21.30. Wstałam jak oparzona. -Wybacz ale jest już późno muszę iść do domu odrobić lekcje.
-Dobrze to może cię odprowadzę.
Gdy tak szliśmy jedno uczucie nie dawało mi spokoju chciałam być jak najszybciej w domu aby zaciągnąć to zżerało mnie od środka chyba się uzależniałam. Gdy byłam już w domu, mojej cioci już nie było. Miałam taką wielką ochotę zakurzyć, więc poszłam do ogródka. Był on wielki, ale co najważniejszy był obrośnięty żywopłotem, więc sąsiedzi nie wiedzieli co w danym czasie robię. Wyszłam z domu i poszłam usiąść na ławce w ogrodzie. Siedziałam tak i siedziałam i w sumie nic nie robiłam. Aż w końcu dotarły do mnie myśli:Tylko ostatni, to będzie ostatnie, na pewno! Więc tak jak myślałam zrobiłam. Nadal siedziałam i zaciągałam, gdy po chwili usłyszałam, że ktoś otwiera furtkę. Ja szybko zaciągnęłam się i zaczęłam kaszleć. Znajomy mi głos wołał moje imię.
_________________________________________________________
Hej. I jak wam się podoba? Jak myślicie co będzie dalej? Czy główna bohaterka podpadnie? Liczę na waszą opinie Buziaki Xx
sobota, 26 maja 2012
Dziesiąty ♥
-To jak ja Cię tutaj przyprowadziłem, to Cię odprowadzę.-powiedział Niall.
-Ok.-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Szliśmy ulicami Londynu. Jaki on był piękny nocą. Zanim się nie obejrzałam byłam już przed moim domem.
-To tutaj.-powiedziałam uśmiechając się do chłopca.
-Ładny dom.-oznajmił.
-Dzięki.
-Paa..-powiedział chwytając mnie za rękę.
-Dobranoc Niall.-odpowiedziałam, po czym delikatnie wyrwałam dłoń i weszłam do środka.
Od razu poszłam do kuchni aby co nieco zjeść. Po czym poszłam się umyć i przebrać w piżamę. W końcu mogłam ubrać na noc zwiewną, krótką koszulę nocną. W końcu już po trochu zbliżało się lato i wakacje. Włączyłam jeszcze laptopa i weszłam na twittera, ale kilka minut po tym wyłączyłam go. Włożyłam słuchawki do uszu, weszłam do łóżka i przykryłam się kołdrą. Tak jak zwykle zaczęłam myśleć nad moim życiem i nad tym co robię. Po chwili dostałam sms'a od Harry'ego o treści:
Wyjdź na balkon.
Jak napisał, tak zrobiłam. Był to mały balkon, a obok niego rosła czereśnia. Weszłam na niego i zobaczyłam Harolda który stał na nim. Byłam zdziwiona, faktem jak on się ty dostał. Właź szybko do środka głuptasie, zaraz sąsiedzi Cię zobaczą. Ja założyłam na skąpe ubranie koronkowy szlafrok, który leżał na fotelu.
-Phobe nie musisz, się mnie krępować.-powiedział chwytając mnie za dłoń.
Ja tylko wtuliłam się bardziej w odzienie, po czym nieśmiało uśmiechnęłam się.
-Po co tutaj przyszedłeś?-spytałam szeptem.
-Tak sobie pomyślałem że nie mam co robić i wpadłem na genialny pomysł może masz jutro jakiś test to się możemy pouczyć.-powiedział
-Haha nieźle to sobie przemyślałeś.-powiedziałam i zaczęłam myśleć czy nie mam żadnego testu czy nawet kartkówki. W końcu powiedział, że mam test,aby pobyć z nim trochę.W sumie lubiłam jego towarzystwo a najbardziej bliższe stosunki.Odruchowo klepnęłam się w głowę .
-Noto mam chyba rozumieć że masz jakiś test.
-Yhym.. ale z głupiego przedmiotu.-skłamałam
-No dobra wal. Może się przydam.
-Ehh... z wychowania do życia w rodzinie.-powiedziałam po czym udałam się do półki z książkami po podręcznik do tego przedmiotu. Harry usiadł obok mnie i zaczęliśmy się uczyć. Głupio się czułam przy chłopaku uczyć się do tego przedmiotu no ale sam chciał. Wziął ode mnie podręcznik po czym zaczął mnie pytać z każdego szczegółu.Tak też nauczyłam się. Spojrzałam na zegarek było już po 1 w nocy.
-No dobra koniec nauki możesz przenocować u mnie. Ale bez żadnych wygłupów proszę. Masz tutaj piżamę.-powiedziałam i udałam się w stronę łóżka usiadłam pod kołdrę i po chwili przyłączył się do mnie Harry ubrany w te same ciuchy co wczoraj. Położyłam się on zrobił to samo przytulił się do mnie i oboje odpłynęliśmy w głęboki sen.
*6 godzin później*
Coś mnie obudziło taaak to ten przeklęty budzik. Wyłączyłam go wstałam po cichu tak aby nie obudzić Harry'ego i udałam się do łazienki aby wykonać poranne czynności i ubrałam się w granatowe jeansy, biały t-shirt i słuchawki.
Gdy wyszłam z łazienki Harry'ego już nie było . Wystraszyłam się panicznie.
-Ok.-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Szliśmy ulicami Londynu. Jaki on był piękny nocą. Zanim się nie obejrzałam byłam już przed moim domem.
-To tutaj.-powiedziałam uśmiechając się do chłopca.
-Ładny dom.-oznajmił.
-Dzięki.
-Paa..-powiedział chwytając mnie za rękę.
-Dobranoc Niall.-odpowiedziałam, po czym delikatnie wyrwałam dłoń i weszłam do środka.
Od razu poszłam do kuchni aby co nieco zjeść. Po czym poszłam się umyć i przebrać w piżamę. W końcu mogłam ubrać na noc zwiewną, krótką koszulę nocną. W końcu już po trochu zbliżało się lato i wakacje. Włączyłam jeszcze laptopa i weszłam na twittera, ale kilka minut po tym wyłączyłam go. Włożyłam słuchawki do uszu, weszłam do łóżka i przykryłam się kołdrą. Tak jak zwykle zaczęłam myśleć nad moim życiem i nad tym co robię. Po chwili dostałam sms'a od Harry'ego o treści:
Wyjdź na balkon.
Jak napisał, tak zrobiłam. Był to mały balkon, a obok niego rosła czereśnia. Weszłam na niego i zobaczyłam Harolda który stał na nim. Byłam zdziwiona, faktem jak on się ty dostał. Właź szybko do środka głuptasie, zaraz sąsiedzi Cię zobaczą. Ja założyłam na skąpe ubranie koronkowy szlafrok, który leżał na fotelu.
-Phobe nie musisz, się mnie krępować.-powiedział chwytając mnie za dłoń.
Ja tylko wtuliłam się bardziej w odzienie, po czym nieśmiało uśmiechnęłam się.
-Po co tutaj przyszedłeś?-spytałam szeptem.
-Tak sobie pomyślałem że nie mam co robić i wpadłem na genialny pomysł może masz jutro jakiś test to się możemy pouczyć.-powiedział
-Haha nieźle to sobie przemyślałeś.-powiedziałam i zaczęłam myśleć czy nie mam żadnego testu czy nawet kartkówki. W końcu powiedział, że mam test,aby pobyć z nim trochę.W sumie lubiłam jego towarzystwo a najbardziej bliższe stosunki.Odruchowo klepnęłam się w głowę .
-Noto mam chyba rozumieć że masz jakiś test.
-Yhym.. ale z głupiego przedmiotu.-skłamałam
-No dobra wal. Może się przydam.
-Ehh... z wychowania do życia w rodzinie.-powiedziałam po czym udałam się do półki z książkami po podręcznik do tego przedmiotu. Harry usiadł obok mnie i zaczęliśmy się uczyć. Głupio się czułam przy chłopaku uczyć się do tego przedmiotu no ale sam chciał. Wziął ode mnie podręcznik po czym zaczął mnie pytać z każdego szczegółu.Tak też nauczyłam się. Spojrzałam na zegarek było już po 1 w nocy.
-No dobra koniec nauki możesz przenocować u mnie. Ale bez żadnych wygłupów proszę. Masz tutaj piżamę.-powiedziałam i udałam się w stronę łóżka usiadłam pod kołdrę i po chwili przyłączył się do mnie Harry ubrany w te same ciuchy co wczoraj. Położyłam się on zrobił to samo przytulił się do mnie i oboje odpłynęliśmy w głęboki sen.
*6 godzin później*
Coś mnie obudziło taaak to ten przeklęty budzik. Wyłączyłam go wstałam po cichu tak aby nie obudzić Harry'ego i udałam się do łazienki aby wykonać poranne czynności i ubrałam się w granatowe jeansy, biały t-shirt i słuchawki.
Gdy wyszłam z łazienki Harry'ego już nie było . Wystraszyłam się panicznie.
środa, 23 maja 2012
Dziewiąty ♥
Następnego dnia.
Wstałam wcześnie rano i od razu zbudziłam Harry'ego, po czym razem udaliśmy się na śniadanie. Oczywiście mojej cioci już nie było, więc sami zrobiliśmy sobie tosty i zjedliśmy je w ciszy. Gdy byliśmy najedzeni Hazza udał się do mojego pokoju a ja poszłam do łazienki. Umyć zęby i przebrać się w zielony top, błękitne spodenki w kropki, białe converse, okulary przeciw słoneczne i biały kapelutek.
Szybkim krokiem weszłam do pokoju, stanęłam jak wryta u progu:
-Oj przepraszam-powiedziałam widząc Harolda w samych bokserkach, po czym wyszłam z pokoju.
-Nic się przecież nie stało-wykrzyczał.
Po 15 minutach wyszliśmy z domu. Ja udałam się jak co dnia, na przystanek autobusowy, a Harry poszedł do swojego domu. Droga do szkoły, minęła mi dosyć szybko. Jak to miałam za zwyczaj pierwsze co zrobiłam to poszłam do szatni.Zerknęłam na plan lekcji, teraz miałam geografię. Więc szybkim krokiem udałam się pod sale nr.44 i weszłam do klasy.Jak to zwykle na geografii usiałam w tyle przy oknie. Nie chciałam być zbytnio zauważona. Nie lubiłam tego przedmiotu, ale w sumie to był on ciekawy. Lecz nauczycielka mówiła o wszystkim tylko nie o geografii. Następna lekcja to była historia co wiązało się z testem, na którym mi zależało bo był on ostatni w tym roku szkolnym. Ale uczyłam się na niego więc oceny mierniej dostać nie powinnam. Tak mi zleciały wszystkie 8 lekcji. Tym razem z powrotem do domu pojechałam autobusem. Wyszłam z busu spojrzałam na chłopaka który siedział na przystanku wydawał się jakby na kogoś czekał. Gdy podniósł twarz wyżej moim oczom ukazał się Jon. Poprawiłam plecak i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu ze spuszczona głową. Chciałam o rzucić lecz nie mogłam wiec wolałam unikać dostawcy. Usłyszałam jak ktoś za mną woła moje imię. Obróciłam się i zobaczyłam tego kolesia który siedział na przystanku. "Tylko nie to przecież jak zwykle mu ulegnę"-pomyślałam.
-Hej.-powiedział
-No cześć. Po co mnie wołałeś?-zapytałam lekko zimnym tonem
-No to jak chcesz?-pokazał mi torebkę z białym proszkiem
-Nie.-powiedziałam i chciałam od niego odejść lecz ten chwycił mnie za nadgarstek.
-Pewna jesteś?-zapytał patrząc prosto w moje oczy
-Ohh no daj mi to .-wręczył mi torebkę z proszkiem do rąk. Gdy nagle usłyszałam jak ktoś woła moje imię szybko schowałam woreczek z zawartością do plecaka. Moim oczom ukazał się blondyn z niebieskimi oczami.
- Cześć Pheobe.-powiedział stojąc już obok mnie.
-Witaj Niall- powiedziałam lekko zmieszana miałam nadzieję że nic nie widział.-Poznajcie się Niall to jest Jon, Jon to jest Niall.-wskazywałam poszczególne osoby dłońmi.
Oczami Jona
Gdy zobaczyłem tego kolesia zagotowało się coś we mnie. "Ona będzie moja" -pomyślałem.
Oczami Phobe.
Kamień spadł mi z serca, gdy Niall tego nie zauważył. A przy okazji miałam wymówkę, aby odprawić Jona.Więc wzięłam Nialla za rękę i poszliśmy do jego domu. Oczywiście gdy tylko tamten zniknął z pola widzenia, puściłam rękę blondyna. W międzyczasie napisałam sms do cioci, aby powiadomić ją o moim spóźnieniu.Zanim się obejrzałam byłam już u progu drzwi do ich willi. Mogę mieć przez to kłopoty, że tam idę, bo przecież Liam, Louis lub Harry mogli mnie pocałować, ale w sumie to nie jest realne. Przywitałam się z chłopcami.
-I jak Ci poszedł test z historii?-zapytał Harry.
-Całkiem, całkiem. Dzięki za nauczanie.-powiedziałam.
Siedzieliśmy razem, i dobrze się bawiliśmy tym razem siedziałam między Lou a Hazzą i naprzeciwko Zayn'a. Który cały czas się mi przyglądał.Ale muszę przyznać, że był bardzo męski, co mnie do niego bardzo pociągało. Po 30 minutach postanowiłam się zbierać.
Wstałam wcześnie rano i od razu zbudziłam Harry'ego, po czym razem udaliśmy się na śniadanie. Oczywiście mojej cioci już nie było, więc sami zrobiliśmy sobie tosty i zjedliśmy je w ciszy. Gdy byliśmy najedzeni Hazza udał się do mojego pokoju a ja poszłam do łazienki. Umyć zęby i przebrać się w zielony top, błękitne spodenki w kropki, białe converse, okulary przeciw słoneczne i biały kapelutek.
Szybkim krokiem weszłam do pokoju, stanęłam jak wryta u progu:
-Oj przepraszam-powiedziałam widząc Harolda w samych bokserkach, po czym wyszłam z pokoju.
-Nic się przecież nie stało-wykrzyczał.
Po 15 minutach wyszliśmy z domu. Ja udałam się jak co dnia, na przystanek autobusowy, a Harry poszedł do swojego domu. Droga do szkoły, minęła mi dosyć szybko. Jak to miałam za zwyczaj pierwsze co zrobiłam to poszłam do szatni.Zerknęłam na plan lekcji, teraz miałam geografię. Więc szybkim krokiem udałam się pod sale nr.44 i weszłam do klasy.Jak to zwykle na geografii usiałam w tyle przy oknie. Nie chciałam być zbytnio zauważona. Nie lubiłam tego przedmiotu, ale w sumie to był on ciekawy. Lecz nauczycielka mówiła o wszystkim tylko nie o geografii. Następna lekcja to była historia co wiązało się z testem, na którym mi zależało bo był on ostatni w tym roku szkolnym. Ale uczyłam się na niego więc oceny mierniej dostać nie powinnam. Tak mi zleciały wszystkie 8 lekcji. Tym razem z powrotem do domu pojechałam autobusem. Wyszłam z busu spojrzałam na chłopaka który siedział na przystanku wydawał się jakby na kogoś czekał. Gdy podniósł twarz wyżej moim oczom ukazał się Jon. Poprawiłam plecak i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu ze spuszczona głową. Chciałam o rzucić lecz nie mogłam wiec wolałam unikać dostawcy. Usłyszałam jak ktoś za mną woła moje imię. Obróciłam się i zobaczyłam tego kolesia który siedział na przystanku. "Tylko nie to przecież jak zwykle mu ulegnę"-pomyślałam.
-Hej.-powiedział
-No cześć. Po co mnie wołałeś?-zapytałam lekko zimnym tonem
-No to jak chcesz?-pokazał mi torebkę z białym proszkiem
-Nie.-powiedziałam i chciałam od niego odejść lecz ten chwycił mnie za nadgarstek.
-Pewna jesteś?-zapytał patrząc prosto w moje oczy
-Ohh no daj mi to .-wręczył mi torebkę z proszkiem do rąk. Gdy nagle usłyszałam jak ktoś woła moje imię szybko schowałam woreczek z zawartością do plecaka. Moim oczom ukazał się blondyn z niebieskimi oczami.
- Cześć Pheobe.-powiedział stojąc już obok mnie.
-Witaj Niall- powiedziałam lekko zmieszana miałam nadzieję że nic nie widział.-Poznajcie się Niall to jest Jon, Jon to jest Niall.-wskazywałam poszczególne osoby dłońmi.
Oczami Jona
Gdy zobaczyłem tego kolesia zagotowało się coś we mnie. "Ona będzie moja" -pomyślałem.
Oczami Phobe.
Kamień spadł mi z serca, gdy Niall tego nie zauważył. A przy okazji miałam wymówkę, aby odprawić Jona.Więc wzięłam Nialla za rękę i poszliśmy do jego domu. Oczywiście gdy tylko tamten zniknął z pola widzenia, puściłam rękę blondyna. W międzyczasie napisałam sms do cioci, aby powiadomić ją o moim spóźnieniu.Zanim się obejrzałam byłam już u progu drzwi do ich willi. Mogę mieć przez to kłopoty, że tam idę, bo przecież Liam, Louis lub Harry mogli mnie pocałować, ale w sumie to nie jest realne. Przywitałam się z chłopcami.
-I jak Ci poszedł test z historii?-zapytał Harry.
-Całkiem, całkiem. Dzięki za nauczanie.-powiedziałam.
Siedzieliśmy razem, i dobrze się bawiliśmy tym razem siedziałam między Lou a Hazzą i naprzeciwko Zayn'a. Który cały czas się mi przyglądał.Ale muszę przyznać, że był bardzo męski, co mnie do niego bardzo pociągało. Po 30 minutach postanowiłam się zbierać.
wtorek, 22 maja 2012
Ósmy ♥
-Hej-przywitałam się, całując chłopca w policzek.
-Cześć.
Wpóściłam Harolda do środka i poszliśmy do mojego pokoju. Na łóżku były książki więc je trochę uprzątnęłam.
-Siadaj-oznajmiłam wskazując ręką na łóżko.
Razem siedzieliśmy na łóżku i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. W sumie Harry był całkiem, całkiem. Fajnie się z nim rozmawiało.
-Oo uczysz się historii. Mogę Cię zapytać. Jeśli chcesz oczywiście.-powiedział loczek.
-W sumie czemu nie.-odpowiedziałam podając mu książkę.
Chłopak pytał mnie różnych definicji i dat z podręcznika. W sumie chciała bym mieć takiego nauczyciela. Po chwili do domu weszła, cała mokra i zziębnięta ciocia. Gdy odsłoniłam rolety zobaczyłam za oknem jak na dworze szaleje burza.
-Wydaje mi się, że jeszcze sobie tutaj posiedzisz haha.-powiedziałam.
-Ok jeśli nie sprawia Ci to kłopotu to czemu nie.-odpowiedział.
Zeszłam na dół i oznajmiłam cioci, że Harry jest u mnie i prawdopodobnie zostanie na noc. Oczywiście ona zgodziła się. Szybkim krokiem poszłam z powrotem na górę, aby powiedzieć Hazzie, że może zostać. Jeszcze pouczyłam się chwilę a potem poszłam do pokoju gościnnego przygotować Harry'emu łóżko.Po przygotowaniu łóżka koledze wyszukałam mu jakieś ciuchy w mojej szafie były to szare dresy i jakiś duży podkoszulek.Wręczyłam mu go.
-Dziękuję .-powiedział
-Nie ma sprawy.-powiedziałam i posłałam mu najładniejszy uśmiech jaki mogłam mu zaoferować. Udałam się do łazienki przebrać się w moją ulubioną piżamę. Ułożyłam się wygodnie na łóżku i w szybkim tempie zasnęłam myśląc o tym jak dobrze dziś się bawiłam.
Oczami Harry'ego
Poszedłem się przebrać w ciuchy od Phobe. Ułożyłem się na łóżku lecz nie mogłem zasnąć panicznie bałem się burzy przytulałem się do poduszki lecz nic to nie pomagało. Moim jedynym wyjściem z sytuacji było iść do Phobe. Tak też zrobiłem . Wszedłem po cichu do jej sypialni i ujrzałem ją jak słodko śpi. Poszedłem do niej i zacząłem ją lekko szturchać aby się obudziła. Powoli otwarła oczy. I spojrzała na mnie.
-Co ty tu robisz?-zapytała ziewając
-Nie mogę spać .-powiedziałem po czym dodałem trochę ciszej lecz tak aby to usłyszała - Boję się tej przeklętej burzy.-te słowa powiedziałem z opuszczona głową.
-To wskakuj na szczęście mam dwuosobowe łóżko.-powiedziała lekko zmieszana
-Dzięki.-powiedziałem z uśmiechem.
Oczami Phobe
Przytulił mnie od tyłu i przybliżył swoją głowę tak blisko mojej że czułam jego oddech na moim karku. Dostałam ciarek. Nie wiem z jakich przyczyn ,ale obróciłam się i pocałowałam go czule, jemu się to najwidoczniej spodobało. Usiadł na mnie i zaczął mnie całować po szyi schodząc coraz niżej.Pochopnie go odepchnęłam, nie chciałam by coś zaszło, dalej. Gdyby nie to,że całowałam Liama i Louisa, to może kto wie. Harry był bardzo atrakcyjny i uwodzicielski. Ale wiadomo mi, że szybko zmienia dziewczyny.
-Wiesz co może jednak idź spać do drugiego pokoju.-zaoferowałam.
-Nie, nie ja przepraszam, nie mogłem się, no sama wiesz. Już będę grzeczny obiecuję.-oznajmił.
-Ok.Dobranoc.
-Słodkich snów-powiedział.
Zanim się nie obejrzałam już spałam.
-Cześć.
Wpóściłam Harolda do środka i poszliśmy do mojego pokoju. Na łóżku były książki więc je trochę uprzątnęłam.
-Siadaj-oznajmiłam wskazując ręką na łóżko.
Razem siedzieliśmy na łóżku i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. W sumie Harry był całkiem, całkiem. Fajnie się z nim rozmawiało.
-Oo uczysz się historii. Mogę Cię zapytać. Jeśli chcesz oczywiście.-powiedział loczek.
-W sumie czemu nie.-odpowiedziałam podając mu książkę.
Chłopak pytał mnie różnych definicji i dat z podręcznika. W sumie chciała bym mieć takiego nauczyciela. Po chwili do domu weszła, cała mokra i zziębnięta ciocia. Gdy odsłoniłam rolety zobaczyłam za oknem jak na dworze szaleje burza.
-Wydaje mi się, że jeszcze sobie tutaj posiedzisz haha.-powiedziałam.
-Ok jeśli nie sprawia Ci to kłopotu to czemu nie.-odpowiedział.
Zeszłam na dół i oznajmiłam cioci, że Harry jest u mnie i prawdopodobnie zostanie na noc. Oczywiście ona zgodziła się. Szybkim krokiem poszłam z powrotem na górę, aby powiedzieć Hazzie, że może zostać. Jeszcze pouczyłam się chwilę a potem poszłam do pokoju gościnnego przygotować Harry'emu łóżko.Po przygotowaniu łóżka koledze wyszukałam mu jakieś ciuchy w mojej szafie były to szare dresy i jakiś duży podkoszulek.Wręczyłam mu go.
-Dziękuję .-powiedział
-Nie ma sprawy.-powiedziałam i posłałam mu najładniejszy uśmiech jaki mogłam mu zaoferować. Udałam się do łazienki przebrać się w moją ulubioną piżamę. Ułożyłam się wygodnie na łóżku i w szybkim tempie zasnęłam myśląc o tym jak dobrze dziś się bawiłam.
Oczami Harry'ego
Poszedłem się przebrać w ciuchy od Phobe. Ułożyłem się na łóżku lecz nie mogłem zasnąć panicznie bałem się burzy przytulałem się do poduszki lecz nic to nie pomagało. Moim jedynym wyjściem z sytuacji było iść do Phobe. Tak też zrobiłem . Wszedłem po cichu do jej sypialni i ujrzałem ją jak słodko śpi. Poszedłem do niej i zacząłem ją lekko szturchać aby się obudziła. Powoli otwarła oczy. I spojrzała na mnie.
-Co ty tu robisz?-zapytała ziewając
-Nie mogę spać .-powiedziałem po czym dodałem trochę ciszej lecz tak aby to usłyszała - Boję się tej przeklętej burzy.-te słowa powiedziałem z opuszczona głową.
-To wskakuj na szczęście mam dwuosobowe łóżko.-powiedziała lekko zmieszana
-Dzięki.-powiedziałem z uśmiechem.
Oczami Phobe
Przytulił mnie od tyłu i przybliżył swoją głowę tak blisko mojej że czułam jego oddech na moim karku. Dostałam ciarek. Nie wiem z jakich przyczyn ,ale obróciłam się i pocałowałam go czule, jemu się to najwidoczniej spodobało. Usiadł na mnie i zaczął mnie całować po szyi schodząc coraz niżej.Pochopnie go odepchnęłam, nie chciałam by coś zaszło, dalej. Gdyby nie to,że całowałam Liama i Louisa, to może kto wie. Harry był bardzo atrakcyjny i uwodzicielski. Ale wiadomo mi, że szybko zmienia dziewczyny.
-Wiesz co może jednak idź spać do drugiego pokoju.-zaoferowałam.
-Nie, nie ja przepraszam, nie mogłem się, no sama wiesz. Już będę grzeczny obiecuję.-oznajmił.
-Ok.Dobranoc.
-Słodkich snów-powiedział.
Zanim się nie obejrzałam już spałam.
poniedziałek, 21 maja 2012
Siódmy ♥
-To tutaj.-powiedziałam, po czym pożegnałam się z chłopakiem i pocałowała go w policzek. Ten jak widać,chciał czegoś więcej, zaczął całować mnie bezpośrednio w usta. Ja nie czułam się z tym dobrze, ponieważ to samo robiłam wczoraj z jego najlepszym przyjacielem.
-Louis przestań.-wypowiedziałam z siebie. Gdy chłopak ustał szybkim krokiem weszłam do domu. Oparłam się o drzwi i po prostu zjechałam po nich w dół, do pozycji siedzącej. Od razu ocknęłam się i poszłam do siebie. Musiałam wszystko dokładnie przemyśleć, co ja takiego najlepszego zrobiłam. Oni nie mogą się o tym dowiedzieć. Ale w sumie ja Louisa nie całowałam tylko on mnie.A Liam'owi odwzajemniłam buziaka, ale tylko jednego.Nie wiedziałam co z tym zrobić, ale wiedziałam na pewno, że nikt nie może się o tym dowiedzieć. Myślałam tak z dobrą godzinę, gdy nagle po korytatzu rozległ się głos cioci:
-Phobe kolacja.
Szybko zeszłam na dół i razem z ciocią zasiadłam do stołu. Gdy zjadłyśmy, usiadłyśmy razem przed telewizorem. W końcu nie mogłam tego dusić w sobie i powiedziałam jej co mi leżało na duszy. Ona była równie moją przyjaciółką, często mi doradzała. Nie mówiłam jej dosłownie o wszystkim,ale czasem zwierzałam się jej. Zanim się nie obejrzałam była godzina 22, więc poszłam na górę, wzięłam szybki prysznic i zasnęłam.
Następnego dnia.
Wstałam o godzinie 7, zjadłam płatki z mlekiem i poszłam się przebrać w cremowe leginsy, jedwabny sweter i beret.
Założyłam buty na obcasie i torebkę na ramię po czym poszłam na przystanek autobusowy. Po niemalże minucie podjechał autobus. Po chwili byłam już pod szkołą. Tylko czekać do wakacji-pomyślałam i ruszyłam w kierunku szatni. Przebrałam obuwie i poszłam do sali nr. 104, teraz miałam historię. Lekcja w sumie minęła szybko, ponieważ była to powtórka do sprawdzianu który jest jutro. Następna lekcja to w-f, miałam go tylko raz w tygodniu, ale to była straszna męczarnia. Niektórzy myślą, że to zabawa i odskocznia od pisania i zakuwania. Jednak ja nie lubiłam go z całego serca. Pomęczyłam się 45 minut i szybkim krokiem wyszłam z hali się przebrać. Lekcje minęły mi jak zwykle. Zanim się nie obejrzałam byłam już w domu. Poszłam do kuchni, zjeść coś niecoś, po czym udałam się do swojego pokoju. Nagle dostałam sms, była to wiadomość od Harry'ego:
Hej jak się sprawuje moja czapka?
Ja odpisałam mu na to:
Hm.. myślę, że całkiem nieźle.Możesz przyjść sprawdzić!
On odpisał znacząco:
Podaj mi swój adres a ja będę tam do pół godziny.
Wysłałam my wiadomość z sms i zaczęłam się uczyć na sprawdzian z historii. Byłam sama w domu, w sumie dobrze, że Harry mnie odwiedzi bynajmniej nie będzie mi się nudzić. Po chwili rozbiegł się po korytarzu dzwonek od drzwi.
-Już idę.-krzyknęłam.
Zeszłam szybko ze schodów i udałam się w kierunku drzwi, po czym otwarłam je.
-Louis przestań.-wypowiedziałam z siebie. Gdy chłopak ustał szybkim krokiem weszłam do domu. Oparłam się o drzwi i po prostu zjechałam po nich w dół, do pozycji siedzącej. Od razu ocknęłam się i poszłam do siebie. Musiałam wszystko dokładnie przemyśleć, co ja takiego najlepszego zrobiłam. Oni nie mogą się o tym dowiedzieć. Ale w sumie ja Louisa nie całowałam tylko on mnie.A Liam'owi odwzajemniłam buziaka, ale tylko jednego.Nie wiedziałam co z tym zrobić, ale wiedziałam na pewno, że nikt nie może się o tym dowiedzieć. Myślałam tak z dobrą godzinę, gdy nagle po korytatzu rozległ się głos cioci:
-Phobe kolacja.
Szybko zeszłam na dół i razem z ciocią zasiadłam do stołu. Gdy zjadłyśmy, usiadłyśmy razem przed telewizorem. W końcu nie mogłam tego dusić w sobie i powiedziałam jej co mi leżało na duszy. Ona była równie moją przyjaciółką, często mi doradzała. Nie mówiłam jej dosłownie o wszystkim,ale czasem zwierzałam się jej. Zanim się nie obejrzałam była godzina 22, więc poszłam na górę, wzięłam szybki prysznic i zasnęłam.
Następnego dnia.
Wstałam o godzinie 7, zjadłam płatki z mlekiem i poszłam się przebrać w cremowe leginsy, jedwabny sweter i beret.
Założyłam buty na obcasie i torebkę na ramię po czym poszłam na przystanek autobusowy. Po niemalże minucie podjechał autobus. Po chwili byłam już pod szkołą. Tylko czekać do wakacji-pomyślałam i ruszyłam w kierunku szatni. Przebrałam obuwie i poszłam do sali nr. 104, teraz miałam historię. Lekcja w sumie minęła szybko, ponieważ była to powtórka do sprawdzianu który jest jutro. Następna lekcja to w-f, miałam go tylko raz w tygodniu, ale to była straszna męczarnia. Niektórzy myślą, że to zabawa i odskocznia od pisania i zakuwania. Jednak ja nie lubiłam go z całego serca. Pomęczyłam się 45 minut i szybkim krokiem wyszłam z hali się przebrać. Lekcje minęły mi jak zwykle. Zanim się nie obejrzałam byłam już w domu. Poszłam do kuchni, zjeść coś niecoś, po czym udałam się do swojego pokoju. Nagle dostałam sms, była to wiadomość od Harry'ego:
Hej jak się sprawuje moja czapka?
Ja odpisałam mu na to:
Hm.. myślę, że całkiem nieźle.Możesz przyjść sprawdzić!
On odpisał znacząco:
Podaj mi swój adres a ja będę tam do pół godziny.
Wysłałam my wiadomość z sms i zaczęłam się uczyć na sprawdzian z historii. Byłam sama w domu, w sumie dobrze, że Harry mnie odwiedzi bynajmniej nie będzie mi się nudzić. Po chwili rozbiegł się po korytarzu dzwonek od drzwi.
-Już idę.-krzyknęłam.
Zeszłam szybko ze schodów i udałam się w kierunku drzwi, po czym otwarłam je.
Subskrybuj:
Posty (Atom)