poniedziałek, 9 lipca 2012

Dwudziesty siódmy ♥

-Co robisz Liam może zobaczyć.-i chyba faktycznie zobaczył bo patrzył się w tą stronę jako, że były otwarte drzwi do kuchni.
Oczami Phobe.
Natychmiast udałam się do salonu, gdzie był Liam.
-Może zadzwonisz po resztę.-zasugerowałam.
-Jasne.-odpowiedział i zadzwonił po chłopców.
Po 10 minutach byli u nas Harry i Niall. Zayn był jeszcze u rodziców. Wszyscy razem usiedliśmy przed telewizorem i wpatrywaliśmy się w duży ekran. Po godzinie znudzonej filmem poszłam do swojego pokoju, bez słowa. Momentalnie krok za mną podreptał Harold. Weszłam do pokoju zostawiając drzwi na oścież otwarte. Delikatnie zamknął je loczek. Usiadłam na łóżko, bez słowa, wpatrując się w jego duże zielone oczy. I szeroki biały uśmiech. Chłopak usiadł obok mnie i dotknął mojej dłoni, która swobodnie była oparta na łóżku.
-Mogę Cię pocałować?-zapytał.Nie zdążyłam na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ nasze usta już się zetknęły w pocałunku. Położyłam drugą rękę na jego tors, po czym lekko go odepchnęłam, gdy zorientowałam się co ja robię. Grzecznie poprosiłam go by wyszedł. Chciałam pobyć trochę sama, aby przemyśleć ostanie nie rozespane noce i roztargnione dni. Myślałam o tym, jak ja to zniosę. Moje sumienie tego nie wytrzymię. Ale taka po prostu byłam nie mogłam się im oprzeć. Byli oni tacy inni, każdy się czymś różnił, co było fascynujące. Bolało mnie to na samą myśl, ze ich przyjaźń może się skończył właśnie przeze mnie. Byłam po prostu bezradna. Miałam tyle problemów na głowie a każdego dnia ich przybywało. To było jakieś fatum. Musiałam jeszcze zmienić szkołę po ostatnim incydencie. Po godzinie postanowiłam zejść na dól. Spojrzałam jeszcze na zegar który wskazywał 14. Weszłam do salonu chłopcy siedzieli na sofie i oglądali jakiś teleturniej.
-Co robimy na obiad?-zapytałam
-Nie wiem ty coś wymyśl.-powiedział Hazza
-No pewnie mam gotować a do tego myśleć .-powiedziałam
-Noto zrób bułeczki serowe.-powiedział Niall oblizując sobie wargi
-No dobra ale musi mi ktoś pomóc.-oznajmiłam-Harry słońce do kuchni.
-Czemu akurat ja?!-zapytał z wyrzutem
-Bo ty chyba najlepiej z nich umiesz gotować no nie?
-Tak!-wykrzyczeli Liam, Niall i Lou
-Foch wiecie.-udawał że się focha i poszedł ze mną do kuchni wchodząc tam nie zamykaliśmy drzwi żeby sobie ktoś czegoś nie pomyślał.
Po godzinie obiad był na stole.
-Obiad!-zawołałam wychylając się za drzwi od kuchni
Wszyscy weszli do kuchni i usiedli do stołu. Zaczęliśmy jeść.
-A może pójdziemy dziś do jakiegoś klubu?-zapytał Lou
-Tak niedaleko jest nowy podobno zajebisty!-wykrzyczał Harry z entuzjazmem wstając przy tym z krzesła.
-Emm no nie wiem idźcie beze mnie.-powiedziałam
-Phobe musisz z nami iść jesteś pod naszą opieką i robisz to co ci rozkażemy.-powiedział Niall
-Aha czyli jeśli rozkażecie mi zrobić striptiz mam go zrobić nieprawdaż?-zapytałam
-Tak! A jeśli chcesz możesz już zaczął robić striptiz.-powiedział szeroko uśmiechnięty Harry
-Jeszcze czego dobra niech wam będzie idę się przebrać. Przyjdzie po mnie za jakieś dwie godziny.-powiedziałam i udałam się do pokoju.

niedziela, 8 lipca 2012

Dwudziesty szósty ♥

-Zgadnij kto to?-zapytał ciepły głos.
-Louis przestań. Wiem, że to ty. -Odsłonił mi oczy, ja odwróciłam się do niego. On w ręce miał jakiś pakunek który włożył mi do rąk.
-Mówiłam Ci, że nic nie chce.-powiedziałam lekko zdenerwowana.-Nie chcę abyś myślał, że przyjaźnie się z tobą tylko dla pieniędzy.
-Ale ja wiem, że ty nie dla tego się z nami przyjaźnisz. Hm.. powiedzmy, że to jest prezent przeprosinowy za dzisiejszą sytuację w łazience.
-Noo dobra.-odparłam.
Otworzyłam niewielki pakunek, a w nim ujrzałam piękną srebną, bransoletkę z moim imieniem.
-Bardzo dziękuję. Jakie to jest śliczne.-powiedziałam, po czym przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek. Po udanych zakupach udaliśmy się do domu.  Od razu gdy przyszłam poszłam do łazienki się okąpać po czym dokończyłam czytać książkę. Gdy skończyłam ją, myślałam o tym co się stało. Coś pociągało mnie do Louisa, ale wmawiałam sobie, że nie mogę tego zrobić.  Jednak tak się nie stało. Spokojnie zasnęłam z uśmiechem na ustach. Twardy sen przerwał mi skrzyp drewnianych drzwi od mojego pokoju. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą Louisa, który wpatruje się we mnie z uśmiechem. Chwyciłam go ręką za szyję i pociągnęłam ku sobie, namiętnie go całując. Nasze języki tańczyły w sobie. Na chwilę ustaliśmy. Posunęłam się tak aby Lou miał miejsce. Chłopak zaczął jeździć dłonią po moich plecach. Wtuliłam się w niego. Jedną ręką objęłam go, tyłek a drugą włożyłam do bokserek. Wzięłam do ręki jego członka,on stawał się coraz większy. Niebieskooki pojękiwał coraz głośniej. Wyjęłam rękę, i wtuliłam się w niego mocniej. Chłopak dał swoją rękę pod moją koszulkę pieszcząc mi piersi. Zaczęliśmy się ponownie całować. Jedną rękę, on osunął mi ramiączko z ramienia, ściągając mi topa. Jednym ruchem ręki, ściągnął mi spodenki. Ja żwawym ruchem pociągnęłam ze jego bokserki, ściągając je.
-Jeśli nie chcesz to nie musisz.-powiedział.
-Chcę.-oznajmiłam liżąc się w usta.
Louis zaczął całować mnie po szyi. Włożył swojego członka we mnie. Nasze ciała były jednością. On był taki dobry, nie mogłam ich oczywiście porównać. Każdy z nich był niesamowity w tym co robi. Chłopak zaczął jeździć szybciej, trafił w punk G. Zaczęłam jęczęć z rozkoszy jeszcze głośniej. To było coś niesamowitego. Po paru minutach ustaliśmy. Zaczęliśmy się lizać, po czym usnęliśmy razem.
*Następnego dnia z perspektywy Lou*
Obudziłem się rano i spojrzałem na Phobe która głowę miała oparta na moim torsie. Wstałem po cichu tak aby jej nie obudzić chciałem wziąć prysznic i zrobić nam śniadanie. Udałem się do łazienki i po 10 minutach wyszedłem z niej czysty i pachnący. Udałem się do kuchni usiadłem na blacie i zacząłem myśleć co zrobić na śniadanie. Nie miałem siły myśleć więc postanowiłem zrobić jakieś dobre kanapki. Otworzyłem lodówkę i wziąłem produkty. Po 15 minutach na stole stał talerz z kanapkami i 2 kubki herbaty. Nie chciałem budzić Phobe więc postanowiłem poczekać na nią. Po chwili ujrzałem ja ubrana była w biały t-shirt z nadrukami "Love", fioletowe szory i czarne conversy.
-Umm śniadanko.-powiedziała i usiadła na krześle na przeciwko mnie.-Smacznego.
-Smacznego.
Po chwili ktoś zapukał do drzwi poszłam otworzyć. Ujrzałam w nich Liam'a.
-Wejdź.
-Dzięki co robicie?
-Jemy śniadanie chcesz?
-Nie dzięki jadłem.
-Na pewno Lou zrobił?-weszliśmy do kuchni. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym po chwili razem z Lou zjedliśmy śniadanie. -Idźcie pooglądać TV ja posprzątam.-udali się do salonu ,wkładałam naczynia do zmywarki Gdy ktoś nagle pomacał mnie po tyłku. Odwróciłam się i ujrzałam Lou.
______________________________________________
Przepraszam, że tak późno go dodaję, ale wcześniej nie mogłam, ponieważ mama znów wzięła mi kabel... :(

środa, 4 lipca 2012

Dwudziesty piąty ♥

Podeszłam do nich i otworzyłam je z uśmiechem. To był Lou. Przywitałam się z nim po czym poszłam z nim do pokoju gościnnego rozpakować jego rzeczy. Gdy chłopak był rozpakowany poszliśmy razem do parku. Szliśmy ulicami Londynu i rozmawialiśmy. Wiadomo, że w końcu musiał nastać ten moment:
-Po co to robisz?-zapytał.
-Eh wiedziałam.-westchnęłam-Nie wiem, nie umiem na to odpowiedzieć.-oznajmiłam.
-Ok, ale musisz z tym skończyć-powiedział gapiąc się na mnie, swoimi niebieskimi oczami.
-Wiem.-rzekłam zwolniając krok. Po moich nagich rękach przeszedł zimny dreszcz. To przez wiatr. Louis nałożył na mnie swoją ciepłą bluzę. Było to takie urocze.Od razu zawróciliśmy do domu. Gdy dotarliśmy poszłam zrobić nam gorącą herbatę. Weszłam do salonu i zobaczyłam Lou siedzącego przed telewizorem który oglądał jakiś teleturniej:
-Może obejrzymy jakiś horror?-zapytał gdy podałam mu kubek z gorącą herbatą.
-Nie lubię ich, ale niech Ci będzie.-oznajmiał i posłałam mu szczery uśmiech.Włączył film pt."Zejście", on był straszny. Co chwile przytulałam się do chłopca. Jemu to się chyba podobało, bo nie miał nic przeciwko. Przytuliłam się mocna do niego, a potem urwał mi się film.
Następnego dnia.
Obudziłam się rano w mocnych uściskach Lou. Leżeliśmy na kanapie strasznie blisko siebie. Czułam jego ciepły oddech na moim karku.Postanowiłam wziąć kąpiel.Poszłam do łazienki i napuściłam wody do wanny. Wyszłam, aby wziąć ubrania i po chwili z powrotem wróciłam do łazienki. Wlałam do wody płynu do kąpieli, ponieważ bardzo lubiłam brać kąpiel z pianą. Rozebrałam się i weszłam do wody. Po chwili przypomniałam sobie, że nie zamknęłam drzwi na klucz. Po 5 minutach ktoś poruszał klamką i drzwi otworzyły się. Ja stałam się jak osłupiała. Lou momentalnie się zarumieniła i wyszedł zostawiając otwarte drzwi:
-Louis drzwi.-wywrzeszczałam.
-Ok, ja przepraszam.-powiedział.
Ja od razy wyszłam z wody i przebrałam się, po czym zeszłam na dół. Lou robił śniadanie.
-Mm.. jak ładnie pachnie! Co to?-zapytałam.
-Omlet.-oznajmił.
Po 30 minutach byliśmy już najedzeni. Tak jak plonowaliśmy poszliśmy do galerii. Było dość dziwne, że żadne fanki nie zgromadziły się wokół nas.Nam to w sumie pasowało. Kupiłam sobie pomarańczowe rurki, zielone conversy i t-shirt z flagą Anglii. Louis oczywiście chciał za wszystko zapłacić, ale ja mu na to nie pozwoliłam. Zagroziłam mu, że jeśli zapłaci to się na niego obrażę. I to poskutkowało. Tak więc sobie odpuścił.
-Idę po kawę.-powiedział i poszedł sobie. Przymierzałam w tym czasie but na wysokim obcasie w kolorze czarnym. Bardzo mi się podobały, postanowiłam  je kupić. Stanęłam więc w kolejce do kasy. Gdy wyszłam ze sklepu gdy ktoś nagle zasłonił mi oczy rękoma.

wtorek, 3 lipca 2012

Dwudziesty czwarty ♥

Nasze usta niemal się stykały, czułam jego ciepły i ciężki oddech. Pocałowałam go. Usiadłam na nim rozkrokiem i wplątałam palce w jego włosy. Nasze języki tańczyły. Chłopak położył się na mnie, osówając ramiączko z ramienia. Byłam w samym staniku. Jednym ruchem ściągnął mi spodnie. Ja jedną ręką zsunęłam z niego bokserki. Zaczęliśmy się całować coraz bardziej namiętniej. Jego usta schodziły po mojej szyi, kierując się w stronę dekoldu. Z moich ust dobrowolnie wydobywały się głośne jęki. Wzięłam do ręki jego członka, on stawał się coraz większy. Włożyłam go do buzi i ssałam. Mulat cicho pojękiwał. Wyciągnęłam go z ust. Chłopak powoli wszedł we nim mnie. Robił to tak starannie, a  wyglądał tak słodko. Przyjemność ta mogła trwać wiecznie. Zaczęłam jęczeć z roskoszy. On był taki dobry. Po chwili chłopak wyszedł. Cmoknęliśmy się w usta i spokojnie zasnęliśmy razem nadzy.
Następnego dnia.
Obudziłam się rano w objęciach Zayna. Uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszej nocy. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki, aby wziąć prysznic. Gdy owinęłam się w ręcznik, przypomniałam sobie, że zapomniałam ubrań na zmianę. Otworzyłam drzwi i ujrzałam mulata w samych bokserkach. Zarumieniłam się i jednocześnie odwróciłam.
- O kogo my tu mamy?-rzekł poruszając dziwnie brwiami.
-Idź dalej, zapomniałam ubrań, idę się przebrać.-oznajmiłam
-Mogę iść z tobą?-zapytał. Spojrzałam na niego znacząco.-No dobra nie nalegam, idę robić śniadanie.-powiedziała i udał się do kuchni.Po 5 minutach zeszłam na dół i zobaczyłam Zayn'a krzątającego się po kuchni.
-Co będzie na śniadanie?-zapytałam.
-Naleśniki z serem białym.-powiedział po czym się uśmiechnął.
-Skąd wiedziałeś, że je lubię?-zapytałam i usiadłam na krześle. Po 10 minutach Zayn podstawił mi pod noc talerz naleśników.
-Czyli ja mam to zjeść?-zapytałam i uniosłam brwi do góry, co było oznaką mojego zdziwienia.
-Nie martw się pomogę Ci, a w ogóle musisz przytyć.-oznajmił.
-Ha, ha dobre.-zaśmiałam się. W tym czasie zadzwonił telefon po dźwięku dzwonka zorientowałam się, że to telefon Zayn'a. Podbiegł do komórki która była na szafce i odebrał ją.
-Halo?........ No dobra będę dziś. Pa.
-Phobe muszę dziś jechać do domu, mama dzwoniła, że to coś ważnego. Zadzwonię do chłopców, aby któryś z  nich tu przyszedł. To ja idę zadzwonić.-powiedział.
Ja pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. Po 3 minutach przeszedł Zayn. I oznajmił, że przyjdzie do mnie Louis. Wieczorem siedziałam samotnie przed telewizorem, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Dwudziesty trzeci ♥


                                                                                ***
Gdy otwarłam oczy zobaczyłam rozmazane światło. Nie wiedziałam, gdzie jestem i co tutaj robię. Po chwili przypomniałam sobie, że jestem w sali wybudzeń. Zabieg przebiegł pomyślnie. Ktoś chwycił mnie za rękę, i przybliżył ją do ust, całując ją. Drugą ręką przetarłam oczy i zobaczyłam Harry'ego Na jego widok kąciki moich ust uniosły się tworząc uśmiech.
-Jutro Cię wypisują. Ok. 10, a teraz muszę iść jest już późno.Dobranoc.-pocałował mnie w czoło i znikł za drzwiami sali. Czułam, że moje powieki stają się coraz cięższe, zasnęłam z uśmiechem na twarzy. Rano obudziły mnie jakieś szepty.Otworzyłam oczy i ujrzałam pięciu uśmiechniętych chłopców. Stali nad moim łóżkiem i przyglądając mi się.
-Mam coś na twarzy?-zapytałam dotykając mojego lica.
-Nie po prostu dziś wychodzisz.-powiedział Liam.
-Spakuję Cię a ty idź się przebrać, na krześle obok łóżka masz ubrania-powiedział Harry, po czym poszedł mnie pakować.
                                                                                 ***
Otworzyłam oczy, złapałam głęboki oddech i już czułam, że jestem w moim kochanym domku. Wreszcie. Z uśmiechem na twarzy zeszłam na dół. Na stole miałam naszykowane śniadanie. Zjadłam je i poszłam do salonu, gdzie była ciocia. Zachowywała się jakby nic się nie wydarzyło. Może chciała zapomnieć, a może była zbyt zszokowana tym co się stało.
-Muszę wieczorem wyjechać na parę dni z Londynu, w sprawach służbowych.-oznajmiła.
-Ok. A ile tam będziesz?-zapytałam.
-Ponad tydzień. Myślę, że na ten czas powinnaś zaprosić do siebie Zayna. Jest w podobnej sytuacji co ty. Może jakoś się dogadacie.-zaoferowała.
-Jasne, zaraz do niego zadzwonię.-oznajmiłam udając się po schodach do mojego pokoju.
Tak jak przypuszczałam chłopak zgodził się. Gdy ciocia wyszła z mieszkania na lotnisko, Zayn był już u mnie. Rozgościłam go w pokoju gościnnym. Była już godzina 21. Czas zleciał bardzo szybko, więc od razu udałam się do łazienki wziąć szybki prysznic. Już po chwili byłam w swoim pokoju ubrana w krótką piżamę. Wzięłam do ręki książkę i poszłam do łóżka. Czytałam i czytała. Nie mogłam zasnąć. Obracałam się z boku na bok i nic. Nie mogłam tak usiedzieć, więc poszłam do Zayna, on też nie spał.
-Hej, jeszcze nie śpisz?-zapytałam wchodząc do pokoju.
-Hej. No tak, nie mogę zasnąć.-oznajmił.
-Ja tak samo.-powiedziałam po czym usiadłam obok niego, opierając się o jego tors.
On zaczął bawić się kosmykiem mych włosów. Nie mogłam się mu oprzeć, był taki spontaniczny i z pozoru niegrzeczny. Odwróciłam twarz ku niemu.
_______________________________________________
Hej :) Tak jak chcecie bd codziennie dodawać krótki rozdział. Oczywiście jeśli zechcecie to może się zmienić.

niedziela, 1 lipca 2012

Dwudzesty drugi ♥

Nagle wokół mnie znalazło się wielu ludzi. Myślałam, że odejdę, ale tak się nie stało. Ktoś mnie kocha?-pomyślałam.Coś mnie zaślepiło to było światło bijące od lamp. Znowu zamknęłam powieki i zasnęłam nie wiadomo czemu byłam bardzo śpiąca. Obudziłam się chyba po jakichś 5 godzinach. W sali byli chłopcy. Gdy się obudziłam Harry zawołał lekarza. Przyszedł do sali i poprosił chłopców o opuszczenie sali. Zaczął mnie badać szczerze to nie wiedziałam co mi robi jakoś specjalnie mnie to nie obchodziło. Po 10 minutach skończył. Do sali weszła moja ciocia która w ręce miała jakieś papiery.
-To jest zgoda na płukanie twojego żołądka podpisz to a jutro zaczniemy zabieg.-powiedział lekarz podając mi papiery które wziął od cioci i podał mi długopis. Na początku się wahałam nie wiem dlaczego ale to podpisałam. Chciałam mieć normalnie życie chociaż jak znając mnie pewnie nadal będę brała nie wiem na co im to. Gdy już to podpisałam miałam wątpliwości dlaczego to zrobiłam przecież wiadomo że mi to nie pomoże. Wiadomo że kiedyś przedawkuje  umrę pogodziłam się z tą myślą już dawno. Jutro zabieg zaczyna się o godzinie 21 nie wiem czemu tak późno chyba im na mózg padło. Pewnie w cale to krótko nie będzie trwało. A niech ich szlag.-pomyślałam-Po co ci to ?-nadal zastanawiałam się nad tym. Nie mogłam w nocy zasnąć. Myślałam o Ben'ie brakuje mi go może powinnam pomyśleć że go kocham .Ale ja jeszcze nikogo nie kochałam oprócz oczywiście rodziców ale już nie wiem jakie to uczucie kogoś kochać. Nie umiem może znałam go zbyt krótko żeby go pokochać? Z tą myślą zasnęłam. Otworzyłam oczy i wzięłam telefon do ręki. Była godzina trzecia. Światło ekranu mnie oślepiło i nie zdołałam zauważyć, że ktoś obok mnie jest. Zamknęłam z powrotem oczy, ktoś przejechał mi ciepłą dłonią po policzku. Kąciki moich ust momentalnie się uniosły. Chwyciłam tą osobę za rękę i nie mogłam puścić. Otworzyłam oczy, przede mną stał Liam.
-Mogę się Ciebie o coś zapytać?-zapytałam.
-Jasne.-odpowiedział.
-Czy myślałeś o tym, że mnie kochasz?
-Szczerze to myślałem o tobie cały czas, nie mogę bez Ciebie, żyć. Bo ja Cię kocham.-wyznał.
-Dziękuję Ci.Nawet nie wiesz jak to mi pomogło.-oznajmiłam całując go w policzek. On uratował mi życie. Ale jak się okazało nie on jeden. Ja ponownie zasnęłam. Liam czuwał przy mnie całą noc. Był taki kochany.
Następnego dnia.
Wstałam rano o godzinie 8. Obok mnie byli chłopcy i ciocia. Ja odruchowo próbowałam wstać. Zapomniałam, jednak, że nie mogę. Aż zasyczałam z bólu.
-Wszystko w porządku?-zapytała ciocia, poprawiając mi poduszkę.
-Tak, tak.Jest ok.-oznajmiłam.
-Mogli byśmy porozmawiać na osobności, w sensie, że my pięciu i Phobe?-zapytał Niall.
-Jasne.-odpowiedziała ciocia, po czym wyszła z sali.
-Coś się stało?-zapytałam niepewnie. Próbując odwrócić ich wzrok ode mnie.
-Jeszcze się pytaj. Wiesz jakie to jest niebezpieczne?-zapytał Liam.
-Ale ja, ja bez tego nie mogę.-oznajmiłam.
-Wiem jak to jest, ja też bez tego nie mogę wytrzymać, jesteśmy  w tym razem.-rzekł mulat.
-Hah, jaki obrońca się znalazł.-zarzucił Louis.
-Zejdźcie z nich.-wywrzeszczał Harry.
-Ok, teraz jest już trochę za późno na tą rozmowę.-powiedział Niall.
-Jesteśmy przyjaciółmi i powinniśmy się trzymać razem. Tak?-zapytał Zayn.
-Tak, tak.-powiedział Liam.-ale to wyłącznie przez waszą głupotę.-dodał.
-No ale mi nic nie jest.-powiedział Zayn
-Ale w końcu może.-powiedział "tata"
-Nie histeryzuj tatuśku.-powiedział Zayn po czym pocałował go mocno w policzek.
-Zayn matole jeszcze się czym zarażę.-Liam zaczął histeryzować oczywiście dla żartu.
-Głodny jestem! Dajcie mi coś do jedzenia bo umreee...-Niall zaczął szukać po wszystkich półkach czegoś do jedzenia i w końcu znalazł Krakersy i wszystkie zjadł nie dzieląc się z nikim . Gadaliśmy jeszcze przez godzinę i chłopcy uznali że muszą już iść bo Niall nie pojadł całym opakowaniem krakersów. Zostałam sama ale przynajmniej obiecali mi że przyjdą mnie odwiedzić.Leżałam i tak nic nie robiłam zegar wskazywał godzinę 17 głowa mnie bolała. Postanowiłam iść do łazienki. Wstałam pomału z łóżka i chwiejnym krokiem udałam się do toalety. Wyszłam i poszłam się położyć zaczęłam czytać książkę pt. "Krwawa lina". Nie mogłam się na niej skupić ,ponieważ moje myśli uciekały do Ben'a. Jakiś czas później do sali wszedł lekarz. Pytał się mnie jak się czuje.
-Aaa nie wiem pan jak się czuje Ben?-zapytałam nieśmiało. Lekarz spuścił głowę i smutno powiedział
-On odszedł jakąś godzinę temu.-powiedział i wyszedł nie mogłam powstrzymać łez napływających do moich oczu. Płakałam chyba pół nocy dlaczego od razu się w nim nie zakochałam?! Idiotka ze mnie! Postanowiłam nie dawać po sobie poznać jutro chłopcom co się ze mną dzieje martwili by się o mnie i o wszystko wypytywali a ja nie mam ochoty o tym wszystkim mówić. Zasnęłam może ok 4 nad ranem.
______________________________________________
Hej mam do was pytanie! Wolelibyście, żebym dodawała codziennie krótki rozdział czy co 4 dni dłuższy. Proszę o waszą opinię w komentarzach :)

sobota, 30 czerwca 2012

Dwudziesty pierwszy ♥

Rozmawialiśmy o swoich problemach on miał całkiem podobne życie do mojego oczywiście jeszcze przed spotkaniem chłopaków z One Direction. Czułam że mam przy sobie jakąś bratnią dusze. Czemu ja go wcześniej nie spotkałam? Mijała godzina, za godziną, dziwne fajnie uczucie nie czuć zmęczenia. Wręcz przeciwnie, tryskałam energią i entuzjazmem do czasu.
-A co jeśli się nie wybudzisz?-zapytał z grobowym wyrazem twarzy.
-Przecież, muszę się wybudzić! Czemu bym nie mogła? -zaczęłam panikować.
-Ja leżę tak już jakiś, czas. Spotkałem wiele dusz, które odeszły.Jeśli ktoś Cię kocha naprawdę i jesteś dla niego wszystkim. Wybudzisz się. Jeśli znów ta osoba nie będzie w to wierzyła tak jak ty, zostanie tutaj albo odejdziesz do innego świata.-rzekł. A co jeśli nikt mnie nie kocha? Co jeśli upewnienia Harry'ego są tylko słowem, a nie uczuciem? Co jeśli zostanę tutaj? Co będzie?- te myśli przechodziły przeze mnie.
-Ja, ja nie wiedziałam.-powiedziałam ze łzami w oczach.-A co z tobą?-zapytałam.
-Ja, nie ma nikogo, dlatego jestem tu gdzie jestem.-oznajmił.Ja poszłam do swojej sali. Już po kilku minutach wschodziło słońce. Stałam przy swoim ciele, i nic. Było cicho i pusto. Ciało leżało bez ruchu. Było bardziej sine niż przedtem. Wyszłam z sali, zobaczyłam chłopców i moją ciocie. Udałam się w ich kierunku i stanęłam przed nimi.
-Pomyśl o tym, że mnie kochasz.-powiedziałam. Ale jednak to było na marne. Nikt mnie nie usłyszał. Brzmiało to jakby gadanie do siebie. Poszłam do jedynej znanej mi tutaj osoby, którą był Ben. Poszłam do sali w której się znajdował. Siedział on dosłownie w tym samym miejscu, w ogóle się nie poruszał.
-Co jest?-zapytałam.
-A co ma być?-odpowiedział.-Nikt mnie, nie kocha, nikt mnie nie potrzebuje.-oznajmił.
-Nie mów tak, ja Cię kocham.-powiedziałam.
-Ta jasne, znamy się raptem jeden dzień.
-Naprawdę, nie mówię tego od tak. Odkąd Cię poznałam czułam to.-rzekłam, uśmiechając się.
-I tak to jest na marne, musi to wyznać dusza która jest na swoim miejscu, która opiekuje się swoim ciałem. Część ciebie jest tutaj, a część tam.-oznajmił.
-Czyli już się nie obudzę mnie też nikt nie kocha.-powiedziałam smutna chociaż jeśli miałabym jako dusza spędzić z Benem wieczność to pasowałby mi taki układ. No ale nie oszukujmy się ja chce wrócić do swojego ciała. Znowu spędziłam strasznie dużo czasu rozmawiając z Benem o dzieciństwie i jak to się stało że on zaczął się ciąć a on chciał wiedzieć czemu ja zaczęłam brać. Okazało się że dziewczyna go zdradziła ze swoim najlepszym przyjacielem i to jeszcze na trzeźwo w łóżku . Powiedział że to była jego pierwsza poważna "miłość". Po kilku godzinnej rozmowie z Ben'em poszłam zobaczyć czy ktoś przyszedł mnie odwiedzić. Zobaczyłam przy mojej sali ciocię z pięciorgiem chłopaków. Rozmawiali z lekarzem.Postanowiłam podsłuchać.
-Jej stan się nie zmienia. Są marna szanse na szybkie wybudzenie się ze śpiączki myślimy że obudzi się najwcześniej za miesiąc jak nie później były przypadki ludzi którzy byli w tej samej sytuacji budzili się dopiero po kilku latach a niektórzy nie żyją.-powiedział lekarz ze smutną miną . Doznałam szoku po twarzach mojej cioci i pięciorgu chłopców też tak można było stwierdzić.Czyli jest możliwość że się już nie wybudzę. Z tą myśl weszłam do sali gdzie "spoczywało moje ciało" usiadłam na krześle które znajdowało się obok łóżka i byłam wpatrzona w swoją twarz byłam potworem . Lepiej będzie jak odejdę dla mnie i dla wszystkich którzy mnie znają. Poczułam tak jakby drętwienie. Wiedziałam, że to dobrze się nie skończy.
Oczami Zayna.
Byłem bezradny. Nie wiedziałem, co zrobić, jak się zachować. Nie myślałem o tym jakim uczuciem ją darze, tylko o tym by nic jej nie było. W końcu coś mnie natchnęło. Pomyślałem o tym, jak bardzo ją kocham. To było niesamowite uczucie. Coś we mnie drgnęło.
Oczami Nialla.
Podszedłem do drzwi, przez szybę zobaczyłem ją. Była biała jak trup. Pomyślałem o tym jaka jest teraz, samotna i bezradna. O tym, że w głębi serca ją kocham. Jako osobę z którą chcę przejść przez życie. Nie zawracając uwagi na to co powiedzą inni.
Oczami Liam.
Zamyśliłem się przechodząc do tych chwil kiedy się spotkaliśmy, kiedy nasze usta stanowiły jedność. Było to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Musiałem, wierzyć, że i ona mnie  kocha, tak mocno jak ja ją. Musiałem, wierzyć, że przebrniemy przez to wszystko razem.
Oczami Harry'ego.
Myślałem, cały czas o nie. O jej pięknym uśmiechu, miękkich ustach, dużych hipnotyzujących oczach. Nie mogłem, myśleć o czym innym. Miałem w głowie tylko ją, i naszą miłość. Pomyślałem o tym jak mocną ją kocham. Żyłem z nadzieją, że ona mnie również.
Oczami Louisa.
Nie mogłem tego wytrzymać. Ona tam leżała a ja mogłem tylko myśleć o niej i nic poza tym. W głębi duszy czułem do niej coś więcej. Czułem, że ją nad zwyczajniej na świecie kocham. Nie mogłem znieść myśli, że mogło by być inaczej.
Oczami Phobe.
Coś we mnie nagle drgnęło. Czy to już koniec mojego życia?-pomyślałam. To coś jakby rozrywało mnie. Poczułam ból, to było niesamowite. Przez krótki czas widziałam ciemność. Moje serce nagle zabiło, poczułam coś dziwnego, ale za razem coś czego pragnęłam od dawna. Tak to była miłość. Otwarłam powieki, zobaczyłam rozmazany świat. Coś zaczęło pikać. Był to nieznośny hałas.