wtorek, 10 lipca 2012

Dwudziesty ósmy ♥

Chłopcy już wyszli kierując się do swojego domu muszą się przecież przygotować. Hmm tylko co by tu założyć. Siedziałam przed szafą ok godzinę i nic nie mogło mi wpaść do głowy. Gdy spojrzałam na zegar dostałam wariatki jak ja mogłam tak długo siedzieć przed tą zasrana szafą. Po chwili wybrałam czerwoną mini sukienkę, białe koturny i torebkę w tym samym kolorze. Poszłam do łazienki umalowałam się i przebrałam . Wyprostowałam włosy i zeszłam na dół do salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i ujrzałam 4 chłopców. Weszłam z domu i od razu zaczęły się komentarze na temat mojego stroju.
-Dziecko idź się przebierz bo jeszcze cie kto zgwałci.-powiedział Liam
-Haha bardzo śmieszne.
Poszliśmy na nogach nie było to w cale daleko jakieś 15 minut drogi. Niedaleko był jakiś hotel ładny z zewnątrz. Weszliśmy do klubu i usiadliśmy przy jakimś stoliku. Liam poszedł po 4 piwa i jedna cole dla siebie. Jako że on nie ma jednej nerki nie pije ale  końcu ktoś nas musi przypilnować. Po chwili przyszedł siedzieliśmy gadaliśmy i piliśmy. Niall wyciągnął mnie na parkiet  bardzo dobrze tańczył. Po zakończonym utworze podziękowałam za taniec i poszłam w stronę baru się czegoś napić. Poprosiłam o piwo co chwile czułam na sobie czyjś wzrok. Odwróciłam się i na krześle obok siedział Jon. Barman podał mi piwo i chciałam jak najszybciej dotrzeć do chłopców lecz on złapał mnie za nadgarstek.
-Poczekaj porozmawiajmy.
-Nie mamy o czym.-powiedziałam wściekłym tonem.
-Proszę daj mi 5 minut
-Dobra szybko.
-Chodź usiądziemy.-zaprowadził mnie do stolika.
-Przepraszam za wszystko co ci zrobiłem. -ble ble ble...-patrz jaki plastik-wskazał palcem za mną odwróciłam się za siebie i nikogo takiego nie widziałam. -Masz pij podał mi do ust piwo. -Napiłam się i znowu zaczęłam z nim rozmawiać. Po jakiś 4 minutach straciłam świadomość.

                                                                       ***

Otworzyłam ciężkie powieki, spojrzałam zdezorientowana na zegarek. Było po północy. Rozglądnęłam się po pokoju, nikogo nie było. Nic nie pamiętałam, od czasu jak spotkała Jon'a. Nagie ciało owinęłam kołdrą i poszłam do łazienki  się ubrać. Chłopcy pewnie byli jeszcze w klubie. Myślałam o tym co się stało i na to wyglądało, że ten typ mnie po prostu zgwałcił. Ale najgorsze jest to, że nic nie pamiętam. Zupełnie nic. Od razu udałam się do klubu. Gdy byłam na miejscu, zostałam, przy stoliku zmartwionych chłopców.
-Gdzie się podziewałaś?-zapytał Liam.
-Bo ja, ja nie pamiętam.-powiedziała, przechodząc myślami wstecz.-Spotkałam Jona.
-Że co!-wykrzyczał Harry.
-Tak, obudziłam się naga w hotelu. On musiał mi coś dosypać i potem zgwałcić.-wyjaśniłam zmartwiona.
-Że co!-powtórzył Harold.
-Teraz to się mu oberwie.-powiedział poważnie Louis. Po czym wyszedł  z klubu. My natychmiastwo pobiegliśmy za nim. Przed barem był Jon. Któremu się nieźle oberwało. Przyszliśmy o parę chwil za późno. Krew ściekała po twarzy chłopca. Od razu poszliśmy do domu, zostawiając rannego. Chłopcy zostali u mnie na noc.
Następnego dnia.
Wstałam około 10, ze strasznym bólem głowy. Ubrałam na stopy kapucie i zeszłam na dół.Nie mogłam się jeszcze pozbierać po wczorajszym wieczorze.  Usiadłam na kanapie z kubkiem ciepłej herbaty w ręku. Popijając ja myślałam o tym co się stało. Po głowie przechodziły mi różne myśli. Co zrobię jeśli zaszłam wciąże? Co wtedy będzie? Ja tego nie przeżyję. Moje życie jest popieprzone. Ale czy tylko moje? Dziwnie się z tym czułam. Pierwsze zdradzam najlepszych przyjaciół, a teraz to. A co jeśli z którymś z nich zaszłam wciążę. Jak ja się wtedy wytłumaczę. To było okropne.  Dochodziło już południe zrobiłam jakiś obiad chłopcy jeszcze spali dziwne. Zrobiłam na obiad naleśniki z bitą śmietaną i syropem czekoladowym. Gdy zakończyłam robić obiad naszykował wszystko na 6 talerzy i podałam do stołu. Postanowiłam obudzić chłopców wzięłam ze sobą wiadro z zimna wodą. Na pierwszy ogień Liam i Niall, którzy spali razem Otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia.
-Wstawać!-zawołałam na całe płuca ,spadli z łóżka. Zaczęłam się śmiać.-Obiad na stole.
-Kocham cię!-powiedział Niall i wybiegł w samych bokserkach na dół do kuchni . Liam pokręcił głową wstał i poszedł do łazienki się przebrać. Wyszłam z pokoju i udałam się do kolejnego w którym spali Lou i Hazza. Wzięłam ze sobą wiaderko
-Wstawać!-zawołałam . Brak reakcji. Wylałam na nich zawartość wiadra podskoczyli i zaczęli wydzierać się na całą mordę. Zaczęli mnie gonić . Wbiegłam do kuchni i ukryłam się za plecami Nialla który pałaszował naleśniki.  Liam także już był w kuchni jako jedyny ubrany no i oczywiście ja byłam ubrana.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Dwudziesty siódmy ♥

-Co robisz Liam może zobaczyć.-i chyba faktycznie zobaczył bo patrzył się w tą stronę jako, że były otwarte drzwi do kuchni.
Oczami Phobe.
Natychmiast udałam się do salonu, gdzie był Liam.
-Może zadzwonisz po resztę.-zasugerowałam.
-Jasne.-odpowiedział i zadzwonił po chłopców.
Po 10 minutach byli u nas Harry i Niall. Zayn był jeszcze u rodziców. Wszyscy razem usiedliśmy przed telewizorem i wpatrywaliśmy się w duży ekran. Po godzinie znudzonej filmem poszłam do swojego pokoju, bez słowa. Momentalnie krok za mną podreptał Harold. Weszłam do pokoju zostawiając drzwi na oścież otwarte. Delikatnie zamknął je loczek. Usiadłam na łóżko, bez słowa, wpatrując się w jego duże zielone oczy. I szeroki biały uśmiech. Chłopak usiadł obok mnie i dotknął mojej dłoni, która swobodnie była oparta na łóżku.
-Mogę Cię pocałować?-zapytał.Nie zdążyłam na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ nasze usta już się zetknęły w pocałunku. Położyłam drugą rękę na jego tors, po czym lekko go odepchnęłam, gdy zorientowałam się co ja robię. Grzecznie poprosiłam go by wyszedł. Chciałam pobyć trochę sama, aby przemyśleć ostanie nie rozespane noce i roztargnione dni. Myślałam o tym, jak ja to zniosę. Moje sumienie tego nie wytrzymię. Ale taka po prostu byłam nie mogłam się im oprzeć. Byli oni tacy inni, każdy się czymś różnił, co było fascynujące. Bolało mnie to na samą myśl, ze ich przyjaźń może się skończył właśnie przeze mnie. Byłam po prostu bezradna. Miałam tyle problemów na głowie a każdego dnia ich przybywało. To było jakieś fatum. Musiałam jeszcze zmienić szkołę po ostatnim incydencie. Po godzinie postanowiłam zejść na dól. Spojrzałam jeszcze na zegar który wskazywał 14. Weszłam do salonu chłopcy siedzieli na sofie i oglądali jakiś teleturniej.
-Co robimy na obiad?-zapytałam
-Nie wiem ty coś wymyśl.-powiedział Hazza
-No pewnie mam gotować a do tego myśleć .-powiedziałam
-Noto zrób bułeczki serowe.-powiedział Niall oblizując sobie wargi
-No dobra ale musi mi ktoś pomóc.-oznajmiłam-Harry słońce do kuchni.
-Czemu akurat ja?!-zapytał z wyrzutem
-Bo ty chyba najlepiej z nich umiesz gotować no nie?
-Tak!-wykrzyczeli Liam, Niall i Lou
-Foch wiecie.-udawał że się focha i poszedł ze mną do kuchni wchodząc tam nie zamykaliśmy drzwi żeby sobie ktoś czegoś nie pomyślał.
Po godzinie obiad był na stole.
-Obiad!-zawołałam wychylając się za drzwi od kuchni
Wszyscy weszli do kuchni i usiedli do stołu. Zaczęliśmy jeść.
-A może pójdziemy dziś do jakiegoś klubu?-zapytał Lou
-Tak niedaleko jest nowy podobno zajebisty!-wykrzyczał Harry z entuzjazmem wstając przy tym z krzesła.
-Emm no nie wiem idźcie beze mnie.-powiedziałam
-Phobe musisz z nami iść jesteś pod naszą opieką i robisz to co ci rozkażemy.-powiedział Niall
-Aha czyli jeśli rozkażecie mi zrobić striptiz mam go zrobić nieprawdaż?-zapytałam
-Tak! A jeśli chcesz możesz już zaczął robić striptiz.-powiedział szeroko uśmiechnięty Harry
-Jeszcze czego dobra niech wam będzie idę się przebrać. Przyjdzie po mnie za jakieś dwie godziny.-powiedziałam i udałam się do pokoju.

niedziela, 8 lipca 2012

Dwudziesty szósty ♥

-Zgadnij kto to?-zapytał ciepły głos.
-Louis przestań. Wiem, że to ty. -Odsłonił mi oczy, ja odwróciłam się do niego. On w ręce miał jakiś pakunek który włożył mi do rąk.
-Mówiłam Ci, że nic nie chce.-powiedziałam lekko zdenerwowana.-Nie chcę abyś myślał, że przyjaźnie się z tobą tylko dla pieniędzy.
-Ale ja wiem, że ty nie dla tego się z nami przyjaźnisz. Hm.. powiedzmy, że to jest prezent przeprosinowy za dzisiejszą sytuację w łazience.
-Noo dobra.-odparłam.
Otworzyłam niewielki pakunek, a w nim ujrzałam piękną srebną, bransoletkę z moim imieniem.
-Bardzo dziękuję. Jakie to jest śliczne.-powiedziałam, po czym przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek. Po udanych zakupach udaliśmy się do domu.  Od razu gdy przyszłam poszłam do łazienki się okąpać po czym dokończyłam czytać książkę. Gdy skończyłam ją, myślałam o tym co się stało. Coś pociągało mnie do Louisa, ale wmawiałam sobie, że nie mogę tego zrobić.  Jednak tak się nie stało. Spokojnie zasnęłam z uśmiechem na ustach. Twardy sen przerwał mi skrzyp drewnianych drzwi od mojego pokoju. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą Louisa, który wpatruje się we mnie z uśmiechem. Chwyciłam go ręką za szyję i pociągnęłam ku sobie, namiętnie go całując. Nasze języki tańczyły w sobie. Na chwilę ustaliśmy. Posunęłam się tak aby Lou miał miejsce. Chłopak zaczął jeździć dłonią po moich plecach. Wtuliłam się w niego. Jedną ręką objęłam go, tyłek a drugą włożyłam do bokserek. Wzięłam do ręki jego członka,on stawał się coraz większy. Niebieskooki pojękiwał coraz głośniej. Wyjęłam rękę, i wtuliłam się w niego mocniej. Chłopak dał swoją rękę pod moją koszulkę pieszcząc mi piersi. Zaczęliśmy się ponownie całować. Jedną rękę, on osunął mi ramiączko z ramienia, ściągając mi topa. Jednym ruchem ręki, ściągnął mi spodenki. Ja żwawym ruchem pociągnęłam ze jego bokserki, ściągając je.
-Jeśli nie chcesz to nie musisz.-powiedział.
-Chcę.-oznajmiłam liżąc się w usta.
Louis zaczął całować mnie po szyi. Włożył swojego członka we mnie. Nasze ciała były jednością. On był taki dobry, nie mogłam ich oczywiście porównać. Każdy z nich był niesamowity w tym co robi. Chłopak zaczął jeździć szybciej, trafił w punk G. Zaczęłam jęczęć z rozkoszy jeszcze głośniej. To było coś niesamowitego. Po paru minutach ustaliśmy. Zaczęliśmy się lizać, po czym usnęliśmy razem.
*Następnego dnia z perspektywy Lou*
Obudziłem się rano i spojrzałem na Phobe która głowę miała oparta na moim torsie. Wstałem po cichu tak aby jej nie obudzić chciałem wziąć prysznic i zrobić nam śniadanie. Udałem się do łazienki i po 10 minutach wyszedłem z niej czysty i pachnący. Udałem się do kuchni usiadłem na blacie i zacząłem myśleć co zrobić na śniadanie. Nie miałem siły myśleć więc postanowiłem zrobić jakieś dobre kanapki. Otworzyłem lodówkę i wziąłem produkty. Po 15 minutach na stole stał talerz z kanapkami i 2 kubki herbaty. Nie chciałem budzić Phobe więc postanowiłem poczekać na nią. Po chwili ujrzałem ja ubrana była w biały t-shirt z nadrukami "Love", fioletowe szory i czarne conversy.
-Umm śniadanko.-powiedziała i usiadła na krześle na przeciwko mnie.-Smacznego.
-Smacznego.
Po chwili ktoś zapukał do drzwi poszłam otworzyć. Ujrzałam w nich Liam'a.
-Wejdź.
-Dzięki co robicie?
-Jemy śniadanie chcesz?
-Nie dzięki jadłem.
-Na pewno Lou zrobił?-weszliśmy do kuchni. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym po chwili razem z Lou zjedliśmy śniadanie. -Idźcie pooglądać TV ja posprzątam.-udali się do salonu ,wkładałam naczynia do zmywarki Gdy ktoś nagle pomacał mnie po tyłku. Odwróciłam się i ujrzałam Lou.
______________________________________________
Przepraszam, że tak późno go dodaję, ale wcześniej nie mogłam, ponieważ mama znów wzięła mi kabel... :(

środa, 4 lipca 2012

Dwudziesty piąty ♥

Podeszłam do nich i otworzyłam je z uśmiechem. To był Lou. Przywitałam się z nim po czym poszłam z nim do pokoju gościnnego rozpakować jego rzeczy. Gdy chłopak był rozpakowany poszliśmy razem do parku. Szliśmy ulicami Londynu i rozmawialiśmy. Wiadomo, że w końcu musiał nastać ten moment:
-Po co to robisz?-zapytał.
-Eh wiedziałam.-westchnęłam-Nie wiem, nie umiem na to odpowiedzieć.-oznajmiłam.
-Ok, ale musisz z tym skończyć-powiedział gapiąc się na mnie, swoimi niebieskimi oczami.
-Wiem.-rzekłam zwolniając krok. Po moich nagich rękach przeszedł zimny dreszcz. To przez wiatr. Louis nałożył na mnie swoją ciepłą bluzę. Było to takie urocze.Od razu zawróciliśmy do domu. Gdy dotarliśmy poszłam zrobić nam gorącą herbatę. Weszłam do salonu i zobaczyłam Lou siedzącego przed telewizorem który oglądał jakiś teleturniej:
-Może obejrzymy jakiś horror?-zapytał gdy podałam mu kubek z gorącą herbatą.
-Nie lubię ich, ale niech Ci będzie.-oznajmiał i posłałam mu szczery uśmiech.Włączył film pt."Zejście", on był straszny. Co chwile przytulałam się do chłopca. Jemu to się chyba podobało, bo nie miał nic przeciwko. Przytuliłam się mocna do niego, a potem urwał mi się film.
Następnego dnia.
Obudziłam się rano w mocnych uściskach Lou. Leżeliśmy na kanapie strasznie blisko siebie. Czułam jego ciepły oddech na moim karku.Postanowiłam wziąć kąpiel.Poszłam do łazienki i napuściłam wody do wanny. Wyszłam, aby wziąć ubrania i po chwili z powrotem wróciłam do łazienki. Wlałam do wody płynu do kąpieli, ponieważ bardzo lubiłam brać kąpiel z pianą. Rozebrałam się i weszłam do wody. Po chwili przypomniałam sobie, że nie zamknęłam drzwi na klucz. Po 5 minutach ktoś poruszał klamką i drzwi otworzyły się. Ja stałam się jak osłupiała. Lou momentalnie się zarumieniła i wyszedł zostawiając otwarte drzwi:
-Louis drzwi.-wywrzeszczałam.
-Ok, ja przepraszam.-powiedział.
Ja od razy wyszłam z wody i przebrałam się, po czym zeszłam na dół. Lou robił śniadanie.
-Mm.. jak ładnie pachnie! Co to?-zapytałam.
-Omlet.-oznajmił.
Po 30 minutach byliśmy już najedzeni. Tak jak plonowaliśmy poszliśmy do galerii. Było dość dziwne, że żadne fanki nie zgromadziły się wokół nas.Nam to w sumie pasowało. Kupiłam sobie pomarańczowe rurki, zielone conversy i t-shirt z flagą Anglii. Louis oczywiście chciał za wszystko zapłacić, ale ja mu na to nie pozwoliłam. Zagroziłam mu, że jeśli zapłaci to się na niego obrażę. I to poskutkowało. Tak więc sobie odpuścił.
-Idę po kawę.-powiedział i poszedł sobie. Przymierzałam w tym czasie but na wysokim obcasie w kolorze czarnym. Bardzo mi się podobały, postanowiłam  je kupić. Stanęłam więc w kolejce do kasy. Gdy wyszłam ze sklepu gdy ktoś nagle zasłonił mi oczy rękoma.

wtorek, 3 lipca 2012

Dwudziesty czwarty ♥

Nasze usta niemal się stykały, czułam jego ciepły i ciężki oddech. Pocałowałam go. Usiadłam na nim rozkrokiem i wplątałam palce w jego włosy. Nasze języki tańczyły. Chłopak położył się na mnie, osówając ramiączko z ramienia. Byłam w samym staniku. Jednym ruchem ściągnął mi spodnie. Ja jedną ręką zsunęłam z niego bokserki. Zaczęliśmy się całować coraz bardziej namiętniej. Jego usta schodziły po mojej szyi, kierując się w stronę dekoldu. Z moich ust dobrowolnie wydobywały się głośne jęki. Wzięłam do ręki jego członka, on stawał się coraz większy. Włożyłam go do buzi i ssałam. Mulat cicho pojękiwał. Wyciągnęłam go z ust. Chłopak powoli wszedł we nim mnie. Robił to tak starannie, a  wyglądał tak słodko. Przyjemność ta mogła trwać wiecznie. Zaczęłam jęczeć z roskoszy. On był taki dobry. Po chwili chłopak wyszedł. Cmoknęliśmy się w usta i spokojnie zasnęliśmy razem nadzy.
Następnego dnia.
Obudziłam się rano w objęciach Zayna. Uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszej nocy. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki, aby wziąć prysznic. Gdy owinęłam się w ręcznik, przypomniałam sobie, że zapomniałam ubrań na zmianę. Otworzyłam drzwi i ujrzałam mulata w samych bokserkach. Zarumieniłam się i jednocześnie odwróciłam.
- O kogo my tu mamy?-rzekł poruszając dziwnie brwiami.
-Idź dalej, zapomniałam ubrań, idę się przebrać.-oznajmiłam
-Mogę iść z tobą?-zapytał. Spojrzałam na niego znacząco.-No dobra nie nalegam, idę robić śniadanie.-powiedziała i udał się do kuchni.Po 5 minutach zeszłam na dół i zobaczyłam Zayn'a krzątającego się po kuchni.
-Co będzie na śniadanie?-zapytałam.
-Naleśniki z serem białym.-powiedział po czym się uśmiechnął.
-Skąd wiedziałeś, że je lubię?-zapytałam i usiadłam na krześle. Po 10 minutach Zayn podstawił mi pod noc talerz naleśników.
-Czyli ja mam to zjeść?-zapytałam i uniosłam brwi do góry, co było oznaką mojego zdziwienia.
-Nie martw się pomogę Ci, a w ogóle musisz przytyć.-oznajmił.
-Ha, ha dobre.-zaśmiałam się. W tym czasie zadzwonił telefon po dźwięku dzwonka zorientowałam się, że to telefon Zayn'a. Podbiegł do komórki która była na szafce i odebrał ją.
-Halo?........ No dobra będę dziś. Pa.
-Phobe muszę dziś jechać do domu, mama dzwoniła, że to coś ważnego. Zadzwonię do chłopców, aby któryś z  nich tu przyszedł. To ja idę zadzwonić.-powiedział.
Ja pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. Po 3 minutach przeszedł Zayn. I oznajmił, że przyjdzie do mnie Louis. Wieczorem siedziałam samotnie przed telewizorem, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Dwudziesty trzeci ♥


                                                                                ***
Gdy otwarłam oczy zobaczyłam rozmazane światło. Nie wiedziałam, gdzie jestem i co tutaj robię. Po chwili przypomniałam sobie, że jestem w sali wybudzeń. Zabieg przebiegł pomyślnie. Ktoś chwycił mnie za rękę, i przybliżył ją do ust, całując ją. Drugą ręką przetarłam oczy i zobaczyłam Harry'ego Na jego widok kąciki moich ust uniosły się tworząc uśmiech.
-Jutro Cię wypisują. Ok. 10, a teraz muszę iść jest już późno.Dobranoc.-pocałował mnie w czoło i znikł za drzwiami sali. Czułam, że moje powieki stają się coraz cięższe, zasnęłam z uśmiechem na twarzy. Rano obudziły mnie jakieś szepty.Otworzyłam oczy i ujrzałam pięciu uśmiechniętych chłopców. Stali nad moim łóżkiem i przyglądając mi się.
-Mam coś na twarzy?-zapytałam dotykając mojego lica.
-Nie po prostu dziś wychodzisz.-powiedział Liam.
-Spakuję Cię a ty idź się przebrać, na krześle obok łóżka masz ubrania-powiedział Harry, po czym poszedł mnie pakować.
                                                                                 ***
Otworzyłam oczy, złapałam głęboki oddech i już czułam, że jestem w moim kochanym domku. Wreszcie. Z uśmiechem na twarzy zeszłam na dół. Na stole miałam naszykowane śniadanie. Zjadłam je i poszłam do salonu, gdzie była ciocia. Zachowywała się jakby nic się nie wydarzyło. Może chciała zapomnieć, a może była zbyt zszokowana tym co się stało.
-Muszę wieczorem wyjechać na parę dni z Londynu, w sprawach służbowych.-oznajmiła.
-Ok. A ile tam będziesz?-zapytałam.
-Ponad tydzień. Myślę, że na ten czas powinnaś zaprosić do siebie Zayna. Jest w podobnej sytuacji co ty. Może jakoś się dogadacie.-zaoferowała.
-Jasne, zaraz do niego zadzwonię.-oznajmiłam udając się po schodach do mojego pokoju.
Tak jak przypuszczałam chłopak zgodził się. Gdy ciocia wyszła z mieszkania na lotnisko, Zayn był już u mnie. Rozgościłam go w pokoju gościnnym. Była już godzina 21. Czas zleciał bardzo szybko, więc od razu udałam się do łazienki wziąć szybki prysznic. Już po chwili byłam w swoim pokoju ubrana w krótką piżamę. Wzięłam do ręki książkę i poszłam do łóżka. Czytałam i czytała. Nie mogłam zasnąć. Obracałam się z boku na bok i nic. Nie mogłam tak usiedzieć, więc poszłam do Zayna, on też nie spał.
-Hej, jeszcze nie śpisz?-zapytałam wchodząc do pokoju.
-Hej. No tak, nie mogę zasnąć.-oznajmił.
-Ja tak samo.-powiedziałam po czym usiadłam obok niego, opierając się o jego tors.
On zaczął bawić się kosmykiem mych włosów. Nie mogłam się mu oprzeć, był taki spontaniczny i z pozoru niegrzeczny. Odwróciłam twarz ku niemu.
_______________________________________________
Hej :) Tak jak chcecie bd codziennie dodawać krótki rozdział. Oczywiście jeśli zechcecie to może się zmienić.

niedziela, 1 lipca 2012

Dwudzesty drugi ♥

Nagle wokół mnie znalazło się wielu ludzi. Myślałam, że odejdę, ale tak się nie stało. Ktoś mnie kocha?-pomyślałam.Coś mnie zaślepiło to było światło bijące od lamp. Znowu zamknęłam powieki i zasnęłam nie wiadomo czemu byłam bardzo śpiąca. Obudziłam się chyba po jakichś 5 godzinach. W sali byli chłopcy. Gdy się obudziłam Harry zawołał lekarza. Przyszedł do sali i poprosił chłopców o opuszczenie sali. Zaczął mnie badać szczerze to nie wiedziałam co mi robi jakoś specjalnie mnie to nie obchodziło. Po 10 minutach skończył. Do sali weszła moja ciocia która w ręce miała jakieś papiery.
-To jest zgoda na płukanie twojego żołądka podpisz to a jutro zaczniemy zabieg.-powiedział lekarz podając mi papiery które wziął od cioci i podał mi długopis. Na początku się wahałam nie wiem dlaczego ale to podpisałam. Chciałam mieć normalnie życie chociaż jak znając mnie pewnie nadal będę brała nie wiem na co im to. Gdy już to podpisałam miałam wątpliwości dlaczego to zrobiłam przecież wiadomo że mi to nie pomoże. Wiadomo że kiedyś przedawkuje  umrę pogodziłam się z tą myślą już dawno. Jutro zabieg zaczyna się o godzinie 21 nie wiem czemu tak późno chyba im na mózg padło. Pewnie w cale to krótko nie będzie trwało. A niech ich szlag.-pomyślałam-Po co ci to ?-nadal zastanawiałam się nad tym. Nie mogłam w nocy zasnąć. Myślałam o Ben'ie brakuje mi go może powinnam pomyśleć że go kocham .Ale ja jeszcze nikogo nie kochałam oprócz oczywiście rodziców ale już nie wiem jakie to uczucie kogoś kochać. Nie umiem może znałam go zbyt krótko żeby go pokochać? Z tą myślą zasnęłam. Otworzyłam oczy i wzięłam telefon do ręki. Była godzina trzecia. Światło ekranu mnie oślepiło i nie zdołałam zauważyć, że ktoś obok mnie jest. Zamknęłam z powrotem oczy, ktoś przejechał mi ciepłą dłonią po policzku. Kąciki moich ust momentalnie się uniosły. Chwyciłam tą osobę za rękę i nie mogłam puścić. Otworzyłam oczy, przede mną stał Liam.
-Mogę się Ciebie o coś zapytać?-zapytałam.
-Jasne.-odpowiedział.
-Czy myślałeś o tym, że mnie kochasz?
-Szczerze to myślałem o tobie cały czas, nie mogę bez Ciebie, żyć. Bo ja Cię kocham.-wyznał.
-Dziękuję Ci.Nawet nie wiesz jak to mi pomogło.-oznajmiłam całując go w policzek. On uratował mi życie. Ale jak się okazało nie on jeden. Ja ponownie zasnęłam. Liam czuwał przy mnie całą noc. Był taki kochany.
Następnego dnia.
Wstałam rano o godzinie 8. Obok mnie byli chłopcy i ciocia. Ja odruchowo próbowałam wstać. Zapomniałam, jednak, że nie mogę. Aż zasyczałam z bólu.
-Wszystko w porządku?-zapytała ciocia, poprawiając mi poduszkę.
-Tak, tak.Jest ok.-oznajmiłam.
-Mogli byśmy porozmawiać na osobności, w sensie, że my pięciu i Phobe?-zapytał Niall.
-Jasne.-odpowiedziała ciocia, po czym wyszła z sali.
-Coś się stało?-zapytałam niepewnie. Próbując odwrócić ich wzrok ode mnie.
-Jeszcze się pytaj. Wiesz jakie to jest niebezpieczne?-zapytał Liam.
-Ale ja, ja bez tego nie mogę.-oznajmiłam.
-Wiem jak to jest, ja też bez tego nie mogę wytrzymać, jesteśmy  w tym razem.-rzekł mulat.
-Hah, jaki obrońca się znalazł.-zarzucił Louis.
-Zejdźcie z nich.-wywrzeszczał Harry.
-Ok, teraz jest już trochę za późno na tą rozmowę.-powiedział Niall.
-Jesteśmy przyjaciółmi i powinniśmy się trzymać razem. Tak?-zapytał Zayn.
-Tak, tak.-powiedział Liam.-ale to wyłącznie przez waszą głupotę.-dodał.
-No ale mi nic nie jest.-powiedział Zayn
-Ale w końcu może.-powiedział "tata"
-Nie histeryzuj tatuśku.-powiedział Zayn po czym pocałował go mocno w policzek.
-Zayn matole jeszcze się czym zarażę.-Liam zaczął histeryzować oczywiście dla żartu.
-Głodny jestem! Dajcie mi coś do jedzenia bo umreee...-Niall zaczął szukać po wszystkich półkach czegoś do jedzenia i w końcu znalazł Krakersy i wszystkie zjadł nie dzieląc się z nikim . Gadaliśmy jeszcze przez godzinę i chłopcy uznali że muszą już iść bo Niall nie pojadł całym opakowaniem krakersów. Zostałam sama ale przynajmniej obiecali mi że przyjdą mnie odwiedzić.Leżałam i tak nic nie robiłam zegar wskazywał godzinę 17 głowa mnie bolała. Postanowiłam iść do łazienki. Wstałam pomału z łóżka i chwiejnym krokiem udałam się do toalety. Wyszłam i poszłam się położyć zaczęłam czytać książkę pt. "Krwawa lina". Nie mogłam się na niej skupić ,ponieważ moje myśli uciekały do Ben'a. Jakiś czas później do sali wszedł lekarz. Pytał się mnie jak się czuje.
-Aaa nie wiem pan jak się czuje Ben?-zapytałam nieśmiało. Lekarz spuścił głowę i smutno powiedział
-On odszedł jakąś godzinę temu.-powiedział i wyszedł nie mogłam powstrzymać łez napływających do moich oczu. Płakałam chyba pół nocy dlaczego od razu się w nim nie zakochałam?! Idiotka ze mnie! Postanowiłam nie dawać po sobie poznać jutro chłopcom co się ze mną dzieje martwili by się o mnie i o wszystko wypytywali a ja nie mam ochoty o tym wszystkim mówić. Zasnęłam może ok 4 nad ranem.
______________________________________________
Hej mam do was pytanie! Wolelibyście, żebym dodawała codziennie krótki rozdział czy co 4 dni dłuższy. Proszę o waszą opinię w komentarzach :)